Co nam daje zbawienie, a co go nie daje?

Nasz najstarszy syn 27 maja 2018 roku po raz pierwszy przyjął komunię świętą i mógł w pełni uczestniczyć we mszy świętej. Później kilka razy byliśmy też na mszy w białym tygodniu, i we wtorek ksiądz powiedział kazanie o świętej Małgorzacie Marii Alacoque oraz o tym, jak Bóg obiecał, że przez odprawienie nabożeństwa pierwszych dziewięciu piątków miesiąca z pewnością będziemy zbawieni. Dzieci dostały nawet specjalne karteczki, na których mają zebrać dziewięć podpisów od kapłanów i dzięki temu mieć dowód, że to nabożeństwo mają już „z głowy”.

W związku z powyższym, po raz kolejny w ostatnich miesiącach, zapaliła mi się czerwona lampka. Bowiem jakie my, jako katolicy, mamy prawo do ustalania, co nam da zbawienie w stu procentach, a co nie? Nabożeństwa takie, jak właśnie pierwsze piątki, odmawianie koronki do Bożego Miłosierdzia nad umierającym, czy nowenna pompejańska, stały się fetyszem u wielu wierzących, oraz często przesłaniają prawdziwą istotę wiary. Przebłagalna spowiedź i – przede wszystkim – komunia święta w pierwszy piątek miesiąca, która ma ogromną wartość dla rozwoju wiary, dla wielu stała się pewną ścieżką do zbawienia. Owszem – zamierzam sam zadbać o to, by mój dziewięciolatek również co miesiąc uczestniczył we mszy świętej i przyjmował komunię. Ale sam pęd do tego, wysyłanie maluchów po pierwszej komunii i liczenie wszystkiego skrupulatnie (u mnie wszystkich wnuków pilnowała babcia), żeby potem mieć już „z głowy”, stał się prawdziwą paranoją, do tego mocno wspieraną przez kościelnych hierarchów.

Nie jest zła spowiedź comiesięczna – wręcz przeciwnie, jest bardzo dobra i często potrzebna. Sam staram się praktykować zasadę comiesięcznej spowiedzi. Nie ma nic złego w uczestnictwie we mszy świętej w każdy pierwszy piątek. Nie odwodzę nikogo od sakramentów. Nie odwodzę od modlitwy – sam odmawiam koronkę, a nowennę pompejańską skończyłem bodaj cztery czy pięć razy. Odwodzę tylko od naiwnej, zabobonnej i niezgodnej z katolicyzmem wiary, że jeśli „odbębniłem” jako dziewięciolatek dziewięć pierwszych piątków (a mam to na piśmie), to nic więcej już nie muszę, bo Bóg przecież obiecał zbawienie i teraz już nie ma wyjścia. Próbuję pokazać, że zbawienie naszego umierającego bliskiego nie leży w tym, czy odmawia się nad nim koronkę do Bożego miłosierdzia. A odmawianie nowenny pompejańskiej nie spowoduje, że teraz Bóg już będzie musiał spełnić naszą prośbę, niezależnie od tego, o co prosimy. Nie zaczarujemy Boga pierwszymi piątkami, ani nowenną. Bóg nie jest zdeterminowany przez nas.

Zbawienie daje nam wiara i nieustanne podążanie drogą Chrystusa, bo „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. Zbawienie jest łaską, ponieważ nikt nie jest do końca godny, by zbawienie osiągnąć. Zatem łaska, bez której nie da się być zbawionym, oraz wiara, by tę łaskę przyjąć. Bóg łaskę każdemu daje darmo – i zawsze tak wiele, by wystarczyło każdemu. Co innego jeśli chodzi o przyjęcie tej łaski – możemy, poprzez wiarę, łaskę przyjąć, albo odrzucić ją jeśli nie chcemy wierzyć Bogu. I to jest wszystko. Każdy czyn, każdy „dobry uczynek”, który wielu uważa za drogę do zbawienia, jest tylko czystą konsekwencją naszej wiary i łaski Bożej (bo „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”, a „beze Mnie nic nie możecie uczynić”). Odprawianie nabożeństw pierwszopiątkowych i odmawianie nowenn wynika z wiary, która jest wcześniejsza. Dlatego też mam duże wątpliwości, czy ja – jako dziewięciolatek – miałem wystarczająco dużą wiarę, by rzeczywiście ofiarować tę komunię dziewięć razy na przebłaganie za grzechy nasze. Z pewnością byłem na tyle młody, by ulegać osobom z mojego otoczenia, które uważały, że powinienem szybko to zakończyć, by później nie martwić się o zbawienie.

Nie jestem protestantem i nie sięgam do protestantyzmu. Jestem katolikiem, który jest przekonany, że nasze zbawienie wynika z wiary i łaski, a nie z odprawienia jakichkolwiek rytuałów, mającym nam to zbawienie zapewnić. Wiara w Boga, a nie pierwsze piątki, da nam zbawienie. I, co jeszcze warto zaznaczyć, zarówno nabożeństwo pierwszych piątków, koronka do Bożego miłosierdzia, jak i nowenna pompejańska, zostały przedstawione poszczególnym osobom w objawieniach prywatnych. Pierwsze piątki – świętej Małgorzacie Marii Alacoque. Koronka do Bożego miłosierdzia – świętej s. Faustynie Kowalskiej. Nowenna pompejańska – Fortunatinie Agrelli z Neapolu. A Kościół katolicki nie zobowiązuje do wierzenia w żadne prywatne objawienia, nawet te, które są przezeń zatwierdzone. A to oznacza, że możemy być zbawieni opierając się tylko na Piśmie Świętym i na wierze, oraz – oczywiście – na kroczeniu drogą wskazywaną nam przez Kościół. A wszelkie pobożne rytuały, często zmieniające się w bałwochwalcze fetysze, możemy sobie darować.

____________________________________

We wpisie wykorzystano zdjęcie ze strony Foter: EpiskopatNews on Foter.com / CC BY-NC-SA

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 2 Komentarze

Zobacz wpisy

2 thoughts on “Co nam daje zbawienie, a co go nie daje?

  1. zgadzam się, dorzucilabym tylko że nawet nie do końca świadome odprawianie – ymiwnionych przez Ciebie modlitw przemienia serce modlącego sie

    dlatego czasem warto zawierzyć rytuałów żeby potem odkryć ich sens

  2. popieram
    To są wszystko bardzo fajne „boże promocje” ale nie można do nich podchodzić magiczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s