Monthly Archives: Wrzesień 2018

Konflikt interesów po brytyjsku

Jak bardzo można zagubić się, kiedy chce się żyć, ale tworzy się i propaguje w swoim środowisku cywilizację śmieci? Przekonali się o tym w ostatnim czasie Brytyjczycy. Ci, którzy chwalą się z dumą tym, że aborcja jest w ich kraju legalna do 24 tygodnia ciąży, właściwie bez podawania jakiejkolwiek przyczyny. A ostatnio, pod koniec sierpnia, wprowadzili nawet rozporządzenie, że kobieta chcąca dokonać wczesnej aborcji może zrobić to (zażywając tabletkę wczesnoporonną) w domu, w ogóle nie wybierając się do kliniki – ale w razie potrzeby może poprosić, by personel medyczny towarzyszył jej i w domu. W tym samym czasie ci sami Brytyjczycy przyjmują w swoich miastach i wioskach setki i tysiące muzułmańskich przybyszów, często błędnie nazywanych uchodźcami. Podczas gdy w Polsce osób tak bardzo obcych nam kulturowo jest wciąż niewiele, w Wielkiej Brytanii część mniejszych społeczności jest już przejęta przez rodziny muzułmańskie, a w Londynie przybyszów (nie Polaków) jest tak wielu, że wybrano sobie muzułmanina na burmistrza. Zatem Wielka Brytania – kraj o tak bogatej kulturze i historii – a teraz także Irlandia (do niedawna kraj ultrakatolicki) nie tylko chwali się dostępnością aborcji, ale i akceptacją dla przybyszów z krajów odległych kulturowo.

A jednak sama Gazeta Wyborcza podniosła ostatnio alarm. Otóż, jak piszą w swoim artykule o aborcji w Wielkiej Brytanii: „W tradycyjnych społecznościach imigrantów wiele kobiet przerywa ciążę, jeśli badania prenatalne wykażą, że ma się urodzić dziewczynka”. Otóż „tradycyjne społeczności imigrantów”, czyli napływowa ludność z bliskiego wschodu i Afryki, wykorzystują wczesne testy z krwi, mające stwierdzić czy dziecko nie jest chore na jakąś chorobę genetyczną. Jednak „kobiety z rodzin imigrantów, szczególnie pochodzących z Pakistanu, Afganistanu i Bangladeszu” – jak podkreśla Gazeta Wyborcza – wykorzystują dostępność tych testów do sprawdzenia, jakiej dziecko jest płci. I decydują się na aborcję, kiedy okazuje się, że to dziewczynka. Właśnie dlatego, że w tychże tradycyjnych społecznościach imigrantów tradycją jest to, że kobieta jest nieopłacalna, niewartościowa i przynosi rodzinie wstyd. Kiedy ma się syna, można go drogo sprzedać do ożenku. Kiedy ma się córkę, oznacza to duże dopłaty. A ponieważ teraz imigranci mieszkają w Wielkiej Brytanii, gdzie testy prenatalne i aborcja są ogólnie dostępne, mogą wykorzystać to do posiadania synów, a nieposiadania córek.

Sytuacja w Wielkiej Brytanii staje się więc niezwykle gęsta, nawet eksperci biją na alarm. Bo przecież jednocześnie Brytyjczycy starają się być społeczeństwem profeministycznym, co oznacza pozwolenie na aborcję praktycznie bez powodu; jednocześnie próbują być otwarci na inność i na przybyszów z zewnątrz, w tym także w całości na ich kulturę; ale jednocześnie zorientowali się, że przez połączenie tych dwóch tolerancji stanęli w pozycji patowej. Bo jak bronić feminizmu, jeśli w wyniku aborcji giną głównie kobiety – i to właśnie dlatego, że są kobietami? W sprawie protestuje minister ds. kobiet i równości w brytyjskim gabinecie cieni Naz Shah (sama będąca Brytyjką pochodzenia arabskiego, która część swojego życia spędziła w Pakistanie). Twierdzi ona, że rząd brytyjski musi natychmiast wprowadzić ograniczenia w prawodawstwie, by nie była legalna aborcja ze względu na płeć dziecka. Podkreślić jednak należy, że jeśli aborcja może być dokonana równie dobrze przez wzgląd na problem psychiczny związany z posiadaniem dziecka, to dlaczego miałaby być nielegalna ze względu na problem psychiczny związany z posiadaniem dziecka płci żeńskiej?

Wielka Brytania jest w kropce. Ale do tej kropki sama się doprowadziła przez swoją edukację seksualną, dostępność aborcji i otwartość na imigrantów (w tym także na Polaków, ale to nie oni stanowią w tym przypadku największy problem). Ma prawdziwy konflikt interesów: pozwolić na aborcję i na kultywowanie własnych tradycji przez imigrantów, a przez to żyć w świadomości wybijania osób płci żeńskiej, czy zakazać aborcji (w pewnych warunkach), a tym samym ograniczyć możliwość kultywowania tradycji, ale przynajmniej żyć z czystym sumieniem, myśląc że aborcja w tym samym stopniu dotyczy mężczyzn i kobiet?

Należy tylko mieć nadzieję, że w Polsce nigdy nie będziemy musieli stanąć przed podobnym dylematem. Że zarówno aborcja, jak i napływ imigrantów z krajów obcych nam kulturowo będą jak najmocniej ograniczane. A za Wielką Brytanię – kraj piękny i godny podziwu – należy się po prostu modlić.

____________________________________

We wpisie wykorzystano zdjęcie pochodzące ze strony Pixabay: https://pixabay.com/pl/budka-telefoniczna-czerwony-londyn-768610/

Reklamy
Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz