Opiekun na całe życie

Chrzest święty jest uważany przez wielu za najważniejszy sakrament, ponieważ to on włącza nas do życia Bożego i otwiera drogę do zbawienia. Chrzcząc własne dzieci wybieramy dla nich dwa rodzaje duchowych opiekunów. W pierwszej kolejności jest to wybór rodziców chrzestnych – tych, którzy będą odpowiedzialni za prowadzenie swoich chrześniaków w wierze i pomoc w budowaniu jej, również wtedy, kiedy rodzice nie podołają temu zadaniu. Trzeba pamiętać jednak, że chrzestni są tylko ludźmi, śmiertelnikami, i nawet wybór najświętszego ze swoich znajomych może w przyszłości okazać się utrudnieniem dla budowania wiary. Człowiek bowiem może wybrać w swoim życiu dowolną drogę i osoba, która wydawała się nam idealnym katolikiem w pewnym momencie może skręcić w zupełnie inną stronę. Na szczęście chrzcząc wybieramy jeszcze innych opiekunów – są nimi święci patronowie.

Należy przyznać, że często nie myśli się o tym tak, jak o doborze chrzestnych. Ale prawdą jest, że istnieje obcowanie świętych, a więc osoby, które przeżyły swoje życie w świętości, w przyjaźni z Bogiem, a teraz są już zbawione, przebywają także wśród nas i troszczą się o nas. Są naszymi orędownikami u Boga. A nadając dziecku konkretne imię wybieramy mu też konkretnego patrona. Oczywiście – nie zawsze. Czasem podoba się nam imię, które nie należało nigdy do żadnego świętego. Wtedy też możemy znaleźć patrona dla swojego dziecka, choć nie będzie ono nosiło jego imienia. My jednak od pierwszego momentu, kiedy postanowiliśmy być ze sobą, zdecydowaliśmy się na nadawanie naszym dzieciom imion, które pociągają za sobą obecność świętych orędowników w ich życiu. I za każdym razem są to dwa imiona, żeby można było się zwracać o pomoc od razu do dwójki świętych.

Nasz najstarszy syn, Gabriel Michał, nosi imiona nawet nie świętych Pańskich, lecz potężnych Bożych archaniołów. Kiedyś, kiedy byłem młodszy, chciałem mieć trzech synów noszących imiona trzech archaniołów. Ostatecznie po dyskusji z żoną zdecydowaliśmy się na nadanie jednemu synowi dwóch z tych imion. Gabriel znany jest jako posłaniec, który przekazywał dobrą nowinę Maryi, ostrzegał Józefa przed Herodem czy spotykał się z Zachariaszem. Michał to książę Bożych zastępów, ten który w ostatecznej walce zgniata szatana. Oczywiście u Boga nie jest tak, że aniołowie są więksi od Jego świętych. Dlatego to nie powoduje, że nasz najstarszy syn ma w jakiś sposób lepszych patronów niż jego rodzeństwo.

Nasza pierwsza córka nosi imiona Natalia Agnieszka. Zdarzyło mi się słyszeć, że jako jedyna z naszych dzieci nie nosi imienia bezpośrednio kojarzącego się w sposób święty. Rzeczywiście – jej patronki nie są wspominane w Piśmie Świętym, ponieważ żyły już później, niż Jezus i Jego bezpośredni uczniowie. Nie znaczy to jednak, że nie są one dobrane w sposób jak najbardziej przemyślany. Święta Natalia z Kordoby, wspominana 27 lipca, nie jest tak znana jak jej imienniczka, święta Natalia z Nikomedii. Żyła ze swoim mężem Aureliuszem w Hiszpanii IX wieku, kiedy to tamten teren opanowany był przez muzułmanów. Oboje byli chrześcijanami, ale w obawie przed Arabami udawali muzułmanów. W pewnym momencie jednak Aureliusz przeżył przemianę, gdy ujrzał swojego współwyznawcę biczowanego za to, że ten przyznał się do swojej wiary. Od tamtej pory Natalia i Aureliusz zaczęli głośno wyznawać swoją wiarę, wyrzekając się islamu, za co zostali ostatecznie skazani na śmierć. Święta Agnieszka Rzymianka jest bardziej znana od Natalii. Zginęła jako ok. czternastoletnia dziewczyna w Rzymie, po tym, jak odmówiła wyjścia za polecanego jej mężczyznę, gdyż – jak miała mówić – była zaręczona „z innym, który jest o wiele bogatszy” – czyli oddała swoje życie Chrystusowi. Została za to zamordowana i stała się wzorem dla młodych kobiet oddających się Bogu.

Drugi syn ma na imię Piotr Łukasz. Oba te imiona i obaj patroni opisani są w Piśmie Świętym. Święty Piotr to najważniejszy z uczniów Chrystusa, ten, który się Go zaparł, ale i wyznał miłość. Który wziął na siebie przywództwo Kościoła i przyjął klucze Królestwa Niebieskiego. I który ostatecznie został – jak przekazuje tradycja – pierwszym papieżem, czyli biskupem Rzymu. Święty Łukasz to z kolei jeden z ewangelistów. Choć nie należał do grona dwunastu apostołów, był jednym z najwierniejszych uczniów świętego Pawła, a oprócz ewangelii spisał też jej kontynuację – Dzieje Apostolskie.

Wreszcie nasza najmłodsza – jak do tej pory – latorośl, Maria Magdalena. Wspominam z uśmiechem moment, kiedy urodził się nasz pierwszy syn i powiedziałem znajomej ze studiów teologicznych, że będzie miał na imię Gabriel Michał. Ta roześmiała się i zażartowała, że jak będę miał córkę, to pewnie nazwę ją Maria Magdalena. Mnie też to rozbawiło – bo taki właśnie miałem plan. Łatwo jest zinterpretować źródło tych imion. Święta Maria Magdalena (uproszczona wersja właściwego imienia i miejsca pochodzenia: „Maria z Magdalii”) była jedną z najbliższych współpracownic Jezusa Chrystusa podczas Jego ziemskiego pielgrzymowania. Utożsamia się ją często z postacią jawnogrzesznicy, która – uratowana przed kamienowaniem – ruszyła za Chrystusem, więcej nie grzesząc. Ona też miała obmyć Jego nogi wonnym olejkiem. Jako pierwsza miała ujrzeć Chrystusa żywego po zmartwychwstaniu. Choć nie było kobiet wśród dwunastu apostołów – Maria Magdalena byłaby pierwsza, gdyby było to możliwe.

Ale byłby ze mnie wyrodny ojciec, gdybym wszystkie swoje dzieci obdarzył orędownictwem dwójki świętych patronów, a najmłodszą córkę tylko jedną – choćby nie wiem jak wspaniałą. Dlatego Postanowiłem odszukać jeszcze kogoś, kto mógłby wstawiać się u Boga za naszą córką. I tak, obok świętej Marii Magdaleny, Marysia dostała za patronkę świętą Magdalenę z Nagasaki. Wybór tej świętej był dla mnie wielką radością, ponieważ sam kiedyś przeżywałem fascynację Japonią i pragnąłem jechać tam jako misjonarz. Magdalena była Japonką urodzoną w Nagasaki, wywodzącą się z rodziny chrześcijańskiej. Po przybyciu augustiańskich misjonarzy do Japonii sama wdziała ich habit i służyła przy kilku ojcach misjonarzach. Wszyscy oni zginęli w Nagasaki śmiercią męczeńską. Ona sama, po tym jak opowiedziała się przed lokalnymi władzami jako chrześcijanka, była torturowana i ostatecznie zginęła na narzędziu tsurushi. Zmarła w 1634 roku.

Wspomniałem o kluczu doboru imion w naszej rodzinie. Zawsze pamiętamy, by przed pojawieniem się dziecka „po tej stronie brzucha” odpowiednio przemyśleć wybór świętych, którzy będą czuwać nad jego życiem. Wiem, że to bardzo ważne, by można było się zwrócić do konkretnej osoby, którą rodzice wybrali na patrona – lub którą sami sobie wybraliśmy przy bierzmowaniu. A teraz, w Noc Wszystkich Świętych, warto tym bardziej przypomnieć sobie o swoich świętych patronach, spojrzeć na nich jako na wzór wiary i podziękować Bogu, że postawił ich na naszej drodze.

____________________________________

We wpisie wykorzystano obraz świętej Magdaleny z Nagasaki pochodzące ze Wikipedii, za:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Magdalena_z_Nagasaki
http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cevang/pont_soc/pospa/documents/rc_pospa_doc_20020415_pms-directory-asia_it.html

Reklamy
Categories: Bóg i miłość | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s