Monthly Archives: Listopad 2018

Jak rozumieć przypowieść o talentach

Przypowieść o talentach zawsze zajmowała jedno z pierwszych miejsc wśród moich ulubionych i najważniejszych dla mnie fragmentów Pisma Świętego. Dla wielu chrześcijan niezrozumiałe pozostaje to, dlaczego gospodarz ukarał człowieka, który zachował swój talent i oddał go w całości, zamiast go pomnożyć. Ja jednak patrzę na to szerzej i widzę, dlaczego gospodarzowi podoba się – wyłącznie – rozmnażanie talentów, a nie zagrzebywanie ich w ziemi.

Podobnie też [jest] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał.

W czasach Chrystusa talent oznaczał bardzo dużą sumę pieniędzy. Powyższy wstęp do przypowieści rozumiemy więc dosłownie jako rozdysponowanie swojego majątku na czas wyjazdu gospodarza. Jednak nie przypadkiem słowo „talent” w dzisiejszych czasach rozumiane jest jako zdolność czy umiejętność, najczęściej wrodzona. Oczywiście połączenie to związane jest właśnie z przypowieścią, której – jak żadnej innej przypowieści – nie należy rozumieć wyłącznie dosłownie. Jezus, mówiąc o talentach, nie miał na myśli dużych sum pieniężnych, lecz wszystko to, co otrzymaliśmy od Boga, czy – węziej – co Jego uczniowie otrzymali od Niego. Zatem rozumienie talentów jako umiejętności jest dobre – ale wciąż za wąskie. Może ono bowiem dotyczyć wszystkiego, w tym misji wyznaczonych nam przez Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” czy „Przykazanie nowe daję wam, byście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem”. Oczywiście rozumienie słowa talent jako umiejętność jest też uzasadnione bezpośrednim pojawieniem się w przypowieści słowa „zdolności” obok słowa „talent” („Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności”). Zatem szersze rozumienie nie wyklucza węższego.

Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.

Tu pojawia się informacja, co słudzy zrobili ze swoimi talentami – i co możemy zrobić ze swoimi my. Możemy je rozmnażać, a więc rozwijać, działać w celu zmaksymalizowania ich wartości. Możemy też „zakopać je”, czyli ukryć gdzieś głęboko, udawać że nie istnieją, lub tak długo zwlekać z rozwijaniem ich, że wreszcie będzie za późno. Zakopywanie talentu, by wydobyć go nienaruszonym, wcale nie jest dobrym pomysłem.

Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”

Przed tym fragmentem pada najważniejsze pytanie: czyje są te talenty, które otrzymali słudzy? Czyje są te talenty, które otrzymaliśmy my? Czy są one nasze – czy są one tych sług? Teoretycznie – tak. Gospodarz dał swoje talenty sługom i to oni nimi dysponowali. Trzeba jednak zauważyć, że tak naprawdę wszystkie talenty = i te otrzymane, i te rozmnożone – dwaj słudzy przynieśli panu, gdy ten wrócił z podróży. Zatem nie jest prawdą, że to, co otrzymujemy od Boga jest nasze. To nadal należy do Boga. Każdy powierzony nam przez Niego skarb jest jednocześnie nasz i jednocześnie Jego. My posiadamy talenty, rozwijamy je według własnych zdolności, ale kiedy przyjdzie czas, pokażemy Bogu, co z nimi zrobiliśmy. I – jeśli rozwiniemy je dobrze – Bóg będzie z tego zadowolony tak, jak z tych dwóch sługów zadowolony był ich gospodarz.

Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. 25 Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność”.

Tu pojawia się trzeci sługa, ten, który nie rozmnożył majątku, lecz go zakopał. Zagrał bardzo asekuracyjnie, co nie wyszło mu na dobre. Wiele osób denerwuje się postawą gospodarza – sądzą, że powinien się zlitować nad sługą, który przecież zajął się jego własnością i niczego nie stracił. Prawda jest jednak taka, że nie o to gospodarzowi chodziło. Nie o to chodzi Bogu, byśmy zagrzebywali nasze zdolności w sobie i pilnowali tylko, żeby nic nie uronić. Po to są te talenty, by je rozwijać – a na końcu pokazać gospodarzowi, a w naszym przypadku Bogu.

„Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

I teraz – na koniec – dowiadujemy się, że gospodarz jednak te talenty, które słudzy rozmnożyli, oraz talent tej osoby, która go nie rozmnożyła, przekazuje ponownie sługom. Jest to swoisty rodzaj nagrody za lojalną pracę i wysiłek włożony w rozwój talentów. Co to oznacza dla nasz? To, że jeśli otrzymaliśmy zdolności, powinniśmy je rozwijać na chwałę Pana, a na końcu w zamian zostaniemy nagrodzeni. Jeśli jednak zaszyjemy nasze zdolności w sobie, koniec który nas czeka nie będzie pozytywny.

Czyli należy rozwijać otrzymane talenty. Ale – najważniejsze – należy je rozwijać na chwałę Boga. Nie może to być rozwój w byle jakim kierunku. Jeśli Bóg pozwolił nam pisać, śpiewać, grać na instrumentach – powinniśmy rozwijać te umiejętności po to, by nieść innym Królestwo Boże. Nie dla własnej przyjemności, nie dla spełnienia własnych ambicji, ani nie dla zysku. Tylko i wyłącznie dla Bożej chwały. Bo słudzy, pomnażając majątek gospodarza, pomnażali go dla niego. Nie wiedzieli wtedy, że wszystko otrzymają z powrotem. Jeśli śpiewasz – śpiewaj Panu jak Dawid. Jeśli grasz – graj ku Jego czci. Jeśli piszesz – pisz tak, by przekazać Go innym w swoim pisaniu. I niech to nie będzie postanowienie tylko na okres adwentu, ale na całe życie.

____________________________________

We wpisie wykorzystano zdjęcie pochodzące ze strony Foter: https://foter.com/photo2/portrait-of-young-woman-with-guitar/

Reklamy
Categories: Bóg i miłość | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz