Powrót do postu Daniela

Być może niektórzy czytelnicy pamiętają mój pierwszy wpis dotyczący tzw. postu Daniela. Niektórzy z pewnością trafiają na niego kiedy googlują internet w poszukiwaniu odpowiedzi. To było pięć lat temu, w marcu 2014. Dawno i – wydawać by się mogło – nieprawda. Bo post przeszedłem krótko, potem wróciłem do niezdrowych nawyków żywieniowych i zarówno waga ciała, jak i kłopoty zdrowotne z nią związane, powróciły do poprzedniego stanu. Klasyczny efekt jojo. Poza tym jestem typowym facetem bekonowym, który lubi zjeść wszystko co tłuste, umami i z sosem. Mimo tego ten Wielki Post zaczął się wyjątkowo.

Ponowną fascynację postem Daniela (dziś fachowo nazywa się to „dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej” i – co ciekawe – opatrzone jest znakiem zastrzeżonym) przeżyła moja żona, która wprawdzie sama nie może się w nim zagłębić, bo karmi piersią dziecko czwarte, ale postanowiła przekonać mnie do ponowienia próby, tym razem z naciskiem na przejście wszystkich etapów po kolei i bez naginania zasad. Do dziś bowiem pamiętam, jak wtedy, pięć lat temu, wyglądało moje „wychodzenie” z postu. Skończyłem wyznaczone sobie bodajże dwa tygodnie, kupiłem batonika i kawę, i dostałem takiego kopa że śmiałem się i tańczyłem przez prawie cały dzień. Tymczasem nie na tym polega wychodzenie. W sumie nie na tym polega wychodzenie z jakiejkolwiek diety, ale na poście Daniela, kiedy dostarcza się organizmowi minimum kalorii, a poza tym tylko witaminy i minerały, widać to szczególnie.

Żona przeżyła fascynację i odkryła, że po tych latach kwestie dotyczące postu nieco się zmieniły. Ewa Dąbrowska nadal jest główną osobą dającą wytyczne, ale przedsięwzięcie przejęła jej synowa. Powstały nowe książki, nie oparte już na audycjach z Radia Maryja, lecz profesjonalne poradniki dietetyczne. Kupiliśmy je tuż po środzie popielcowej, ale mój post Daniela zaczął się równo z początkiem Wielkiego Postu. Tym razem postanowiliśmy pójść na całość. Zatem moja dieta oparta na warzywach (niestrączkowych i nie ziemniakach) oraz wybranych owocach (jabłka, grejpfruty, kiwi do smaku i cytryna) zaczęła się w środę popielcową i ma trwać sześć tygodni. Teraz jestem za połową – i jest dobrze. Fascynuje mnie fenomen, że dr Ewa Dąbrowska podkreśliła, że właściwa dieta nie powinna trwać dłużej, niż 6 tygodni. To niemal idealnie tyle, ile trwa Wielki Post. Sześć tygodni mojego postu zakończy się kilka dni przed Wielkanocą. A w Wielkanoc będę mógł nawet zjeść jajko! Z majonezem! Ponieważ jest to jedna z możliwości, które człowiek otrzymuje kiedy zacznie proces wychodzenia z postu Daniela.

Kiedyś nie przypuszczałem, że mogę przetrwać bez jedzenia mięsa nie Wielki Piątek i Popielec, ale także cały Wielki Post. Tymczasem nie jem nie tylko mięsa, ale także chleba, produktów zbożowych i mlecznych, cukrów i ciastek, roślin strączkowych, ziemniaków i większości owoców (które zawierają dużo cukru). I czuję się dobrze – wręcz bardziej wypoczęty i z lepszą kondycją, niż przed postem. Czy mam jakieś problemy? Największy to oczywiście fakt, że nie mam przyjemności z jedzenia. Jak już napisałem jestem fanem umami – mięsa i tłuszczu. Warzywa zjadam bo muszę. Na szczęście nie jestem już dzieckiem, które nie zje brokuła bo jest ble, kropka. Jem warzywa i część potraw, które przygotowuje mi żona jest całkiem smaczna. Mimo tego mam nadal chęć na wieśmaka z frytkami. Albo kawałek ciasta. Mimo tego wyjątkowo nie ulegam pokusom. Postanowiłem i z Bożą pomocą trzymam się postanowienia. Odmawiam konsekwentnie uczniom, którzy co chwila częstują mnie cukierkami albo czipsami. Trochę są zdziwieni, bo zawsze byłem fajnym panem, z którym można było pogadać przy prażynkach – a teraz można tylko pogadać. Ale konsekwentnie tłumaczę, że poszczę i nie robię wyjątków.

Pewnie część z Was zastanawia się nadal o co chodzi z tymi jajkami w majonezie. Jak to możliwe, że tuż po wyjściu ze ścisłego postu można wsuwać majonez i nie mieć efektu jojo? Po pierwsze nie można oczywiście jeść majonezu przez cały czas (tak jak ja, kiedy miałem zaznaczyć „coś, co mógłbym jeść przez cały dzień” wpisałem „majonez kielecki”), lecz w ograniczonych dawkach. Po drugie zaś proces wychodzenia zaczyna się właśnie od dodania do diety jajek i tłuszczu. Dość dużych ilości tłuszczu, ponieważ należy w pierwszej kolejności uzupełnić zasoby energetyczne, które spaliło się w trakcie postu. Co więcej – cukry (w tym pieczywo) wprowadza się bardzo delikatnie dopiero przy końcówce wychodzenia. Dieta warzywno-owocowa ma za zadanie przyzwyczaić nas bowiem do tego, że po poście właściwym sposobem energetyzowania organizmu jest dostarczanie mu tłuszczu. Jak bowiem wiemy dwa składniki odżywcze dostarczają energii organizmowi. Są to tłuszcze i cukry. Cukry są potrzebne głównie przy potrzebie nagłego zastrzyku energii, który nie potrwa długo (patrz – moja przygoda z kawą i batonem). Tłuszcze zaś spalają się długo i są bardziej wydajne, dostarczając energii równomiernie, choć bez nagłych eksplozji energetycznych. Cały post polega tak naprawdę na spalaniu tego tłuszczu (i innych, bardziej groźnych dla zdrowia elementów), które przed postem się w nas odłożyły. Później te tłuszcze należy dostarczać, ale pamiętając o kontrolowaniu się. Nazywa się to dietą ketogeniczną – kiedy to organizmowi dostarcza się duże ilości tłuszczu, a małe węglowodanów i utrzymuje się organizm w żywieniu tłuszczami właśnie. Ostatecznie oczywiście należy przejść na zdrowe żywienie – po procesie wychodzenia bilansuje się dietę (szczególnie polecam tutaj portal vitalia.pl, który pomaga nie tylko schudnąć, ale też utrzymać się przy zdrowym trybie życia).

Czy to znaczy, że już nigdy nie zjem hamburgera w Maku? Nie sądzę. To znaczy, że jeśli będę wystarczająco zdeterminowany, nauczę się to kontrolować. Z Bożą pomocą nauczę się jeść racjonalnie i wypad do McDonalda po drodze na wakacje albo smażona ryba w Broku raz w miesiącu nie spowodują u mnie efektu jojo. Będzie dobrze dopóki będę umiał się kontrolować. Ale jeśli przetrwam bez większych problemów (psychicznych) niemal cały Wielki Post na warzywach, a potem także proces wychodzenia, to wierzę, że uda mi się utrzymać proces zdrowego żywienia w przyszłości. A może nawet wyrobię sobie kondycję fizyczną i stanę się wreszcie szczupłym, wysportowanym i przystojnym mężczyzną? Proszę Was o wsparcie modlitewne. Dziękuję.

____________________________________

We wpisie zastosowano następujące ilustracje:
1. Warzywa, pobrane ze strony https://pixabay.com/pl/photos/warzyw-warzywo-kosz-%C5%BCniwa-ogr%C3%B3d-752153/
2. Nowe pozycje książkowe dotyczące diety warzywno-owocowej, pobrane ze strony https://bonito.pl/k-1786441-pakiet-dieta-warzywno-owocowa-dr-ewy-dabrowskiej?gclid=Cj0KCQjwyoHlBRCNARIsAFjKJ6DvhpS2-NksODzg1G0hMOUnE5Nj9mJyn4hX6In4jiW0_lvt7C_n4qIaAi9ZEALw_wcB

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s