Posts Tagged With: Adopcja

Nowe dziecię już na Świecie

Część z Was być może pamięta moją notkę z poprzedniego bloga, noszącą tytuł „Duchowa adopcja dziecka poczętego” (jeśli nie, TUTAJ możecie ją znaleźć). Była w niej mowa o dziecku zagrożonym zagładą, które duchowo adoptowałem w dniu śmierci Jana Pawła II i którego życie wspierałem swoją codzienną modlitwą. Wówczas miało 6 i pół miesiąca. Dziś już od dwóch dni znajduje się poza obszarem ciała swej mamy.

Mówi mi o tym nie logiczna wiedza, lecz wiara w to, że przy pomocy modlitwy byłem w stanie wesprzeć to dziecko w jego ciężkiej sytuacji. Że Bóg zechciał wysłuchać mojej ku Niemu modlitwy i że rodzice dziecka przyjęły to życie z radością i miłością. Logicznie nie wiem nie tylko tego, czy dziecko rzeczywiście się urodziło i czy w ogóle istniało, ale także tego kim, gdzie i dlaczego było/jest. Nie mam pojęcia czy to dziecko pochodzi z Afryki, ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy z Polski. Nie wiem czy jest dziewczynką czy chłopcem. Nie mogę mieć pewności czy jego matką jest 16-letnia zgwałcona dziewczynka, czy prostytutka, czy może starsza, schorowana kobieta. Nie wiem nawet czy ona w ogóle jeszcze żyje. Nie wiem również czy zagrożenie życia dzieciątka polegało na (najprawdopodobniejszej) aborcji, czy ciąża była zagrożona. A może dziecko urodziło się w obozie koncentracyjnym albo w więzieniu? Może to dziecko bezdomnej kobiety? Nie wiem, nic na jego temat nie wiem. Być może wyrośnie z niego porządny człowiek, a może zostanie zbrodniarzem? Może z jakiegoś powodu kiedyś samo zabije swoje nienarodzone dziecko? Nie wiem.

Ale to już mnie nie dotyczy. Moja misja zakończyła się. Swoją modlitwą pomogłem temu dziecku się urodzić. Przez najbliższy tydzień będę jeszcze odmawiał moją dyszkę i specjalną modlitwę, na wypadek gdybym był przegapił jakiś dzień w ciągu minionych 9 miesięcy, ale tak naprawdę to już końcówka mojego działania. Dziecko żyje, wierzę w to mocno. Być może jego życie wciąż jest zagrożone. Przypomnijmy sobie losy Dzieciątka Jezus, które, świeżo narodzone, musiało uciekać na pustynię przed ludźmi zazdrosnego Heroda. Mogę się modlić o dalsze życie dla mojego dziecka ale duchowa adopcja się zakończyła.

I co dalej? Co dalej z dzieckiem – jak powiedziałem – nie mam pojęcia. A co dalej ze mną? Muszę przyznać, że dość łyso mi będzie bez codziennej modlitwy za mojego dzieciaka. Ta modlitwa utrzymywała mnie w więzi z Janem Pawłem II, a także z Seminarium (wszak tam byłem przecież, gdy składałem przysięgę o duchowej adopcji). Co zrobię? Odpocznę kilka miesięcy. Potem załapię się na pielgrzymkę do Częstochowy, tą samą co w zeszłym roku. I tam ponownie złożę tą samą przysięgę. Adoptuję kolejne dziecko. I serdecznie zapraszam do tego samego Was wszystkich!

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 21 Komentarzy

Duchowa adopcja dziecka poczętego

Tą notkę dedykuję wszystkim którzy nie wiedzą czy aborcja jest złem czy nie i dlaczego. Tytuł notki nie do końca będzie odpowiadał jej treści, ale w skrócie postaram się wytłumaczyć go i jego istnienie tutaj. Otóż duchowa adopcja o której mowa jest to akcja od pewnego czasu propagowana w Polsce (nie wiem czy również szerzej w świecie) polegająca na przyjmowaniu na siebie odpowiedzialności za jedno dziecko nienarodzone, znajdujące się w niebezpieczeństwie śmierci. Przez dziewięć miesięcy modlimy się jedną dziesiątką różańca i specjalną modlitwą każdego dnia, dodatkowo wypełniając jakieś osobiste postanowienie (nieobowiązkowe). Modlitwa brzmi tak: „Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem świętego Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po urodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen”. Do samego tematu tytułu dodam tylko, że moje dziecko ma już 6 miesięcy i 15 dni. Zostało adoptowane w dniu w którym zmarł Jan Paweł II. Cóż za piękna data by adoptować dziecko…

Ale co to ma wspólnego z tematem aborcji? Nie trzeba się domyślać. Przecież owa „zagłada” wspominana w modlitwie jest najczęściej właśnie aborcją. Nie mogę być pewny czy moje dzieciątko jest zagrożone aborcją, czy może jest poprostu słabym płodem albo matka jest chora (wogóle niczego nie mogę być pewny na temat mojego dziecka), ale z największym prawdopodobieństwem o aborcję chodzi. A aborcja jest to usunięcie płodu z łona matki, pseudonaukowo rzecz ujmując. Tak naprawdę jest to morderstwo, zabójstwo, i to w dodatku zabójstwo człowieka który nie może się bronić przed oprawcami. Ale przecież to żaden człowiek! To embrion zali tylko! Błąd! Embrion jest sobie embrionem i jest i kiedy przestaje nim być? No właśnie… To jest ciekawe, ale wytłumaczalne dzięki najprostszym zasadom metafizyki. Metafizyczna zasada tożsamości mówi nam o tym, że coś nie może być czymś tylko w kawałku. Że nie istnieją etapy przejściowe między czymś a czymś innym, co w tym wypadku byłoby jedynym rozwiązaniem – embrion jest jakimś przejściowym etapem między zygotą a człowiekiem. No i tu wrócę do pytania: gdzie więc kończy się embrion a zaczyna człowiek?

Aborcja jest grzechem zabójstwa i do tego zabójstwa własnego dziecka. Wiedziała o tym św. Joanna Beretta Molla która swoje czwarte dziecko urodziła w męczarniach chorobowych i zmarła tydzień potem. Ona była lekarką i wiedziała na co jest chora. Choroba wyszła na jaw dopiero gdy Joanna zaszła w ciążę. Lekarze proponowali usunięcie ciąży by uratować świętą. Joanna odmówiła. Swą heroicznością w życiu i w obronie życia zasłużyła sobie na Królestwo Niebieskie. Jej dziecko żyje do dziś i wdzięczne jest matce że pozwoliła mu się urodzić. Choć zgodnie z prawem mogła je zabić.

Ale ona była święta a my jesteśmy brudni. Co więc masz do powiedzenia o aborcji nam i sobie? Otóż najważniejszą sprawą dotyczącą życia jest to, że daje je Bóg. Bóg przekazuje w momencie poczęcia duszę człowiekowi by stał się on nieśmiertelny. Każde nowe życie jest cudem Bożym. Tylko Bóg decyduje tak naprawdę komu dane będzie zejść na nasz padół łez. Niestety, my już możemy decydować potem o tym komu będzie dane go opuścić. A jednak zastanówmy się, że każde życie dane człowiekowi jest świętością Boską, której to świętości my grzesznicy nie mamy prawa naruszać. Nikt nie ma prawa naruszać tego co daje Bóg. I dlatego aborcja jako zabójstwo człowieczka ledwo poczętego jest jeszcze większą zbrodnią niż zabójstwo człowieka, który może się bronić.

Ale słusznie zostało zauważone, co z kobietami które zostają zgwałcone i okazuje się, że są w ciąży. Ona ma np. 16 lat i całe życie przed sobą. A tu nie dość że gwałt (to może zniszczyć życie na zawsze) to jeszcze ciąża. Prawo w takim wypadku zezwala na dokonanie „zabiegu”. A jednak ja zapytam: co różni to małe dzieciątko od drugiego poczętego tego samego dnia w małżeńskim łożu? A co je różni od tego które w swym łonie nosi prostytutka? A czym różni się od dziecka szesnastolatki która się zapomniała na imprezie? Albo czterdziestolatki po leczonym nowotworze? Niczym! Jest to takie samo niewinne i bezbronne dziecko które przychodzi na świat z woli i miłości Boga. Bóg dzieli się z nim swoją miłością dając mu życie. I jasne wydaje się, że trudno matce takie dziecko zaakceptować. Ale ono nadal pozostaje człowiekiem z woli Boga. Wiem, wiem dobrze, że nie jestem w stanie odnaleźć się w tej sytuacji, bo nie jestem zgwałconą kobietą w ciąży i nigdy nią nie będę. Jednak zawsze będę wierzył w to, że każde życie jest święte i każde musi być zaakceptowane.

Mam jeszcze całe mnóstwo do napisania o aborcji, ale myślę że to albo kiedy idziej (tjaaa), albo w komentarzach, bo dziś jestem już ledwo przytomny i muszę się położyć. Na koniec przytoczę jeszcze wiersz mojego autorstwa który napisałem pod wpływem lektury gazety „Wybieram Życie” znalezionej w seminarium miesiąc temu. Rzadko piszę wiersze, ale ten mi chyba wyszedł ;).

Modlitwa młodego męczennika

Kiedy miałem 3 miesiące
Ktoś powiedział że nie jestem człowiekiem
A tylko Embrionem
Kiedy miałem 3 miesiące
Mamusia powiedziała że w tym wieku z tym dzieckiem
Jej życie by było skończone
Kiedy miałem 3 miesiące
Jakiś pan z czarnym wąsem
Zeskrobał mnie z pomocą takiej ostrej szczotki
Dziś minął rok od tego czasu
I proszę Boga twarzą w twarz
O życie dla mej młodszej siostry.

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 17 Komentarzy