Posts Tagged With: Augustyn

O blogu i o Bogu

Witajcie serdecznie na moim blogu!

Jestem Maurycy – i tak możecie się do mnie zwracać, będzie mi bardzo miło. Drugi człon – Teo – to nie moje nazwisko, lecz skrót od „teologia ogólna”. Jestem bowiem studentem Teologii Ogólnej. Nie jest to chyba mój pomysł na przyszłość, bo nie wiem jeszcze co mogę robić po jej ukończeniu. Jest to raczej moje hobby, moje wielkie zamiłowanie, moje ogromne spełnione marzenie. W tej chwili studiuję na trzecim roku, mam nadzieję, że wytrwam do końca. Hobbystycznie piszę, choć dopiero od niedawna mam pewne możliwości współpracy z jakimś medium pisanym tak trochę bardziej na poważnie. Założenie tego bloga ma również związek z moim pisarskim hobby. Ogólnie przypuszczam, że może się zdarzyć, iż właśnie z pisaniem (przy czym widzę ogromny związek z teologią) zwiążę swoją przyszłość. Lub, w ostateczności, zostanę katechetą :).

Prywatnie jestem żonaty, a już wkrótce spodziewam się wyjścia na świat naszego pierwszego dziecka. Weekendami pracuję, by utrzymać rodzinę na jakimkolwiek poziomie, w ciągu tygodnia zaś się uczę. Moje życie niewątpliwie dąży do ogromnej szczęśliwości, której przedsmak mam możliwość czuć już tu, na ziemi. Tą szczęśliwością jest, rzecz jasna, życie wieczne, w co mocno wierzę.

Jestem katolikiem. Jeśli jeszcze o tym nie wspominałem, to robię to teraz. Całym moim życiem kieruje Bóg – a ja w życiu kieruję się Bogiem. Jego słowami, czynami, nauką. Raduję się ogromnie, ponieważ wiem, że Bóg stworzył świat – w tym także człowieka, który stał się koroną stworzenia, uczyniony na obraz i podobieństwo Boga. Wiem też, że człowiek zgrzeszył, poddał się złej woli i dał się skusić przez szatana. Tym większa jest moja radość gdy przypomnę sobie, że Bóg zesłał swego jedynego Syna, Jezusa Chrystusa, na ziemię, by odkupił nas od grzechu i wyrwał spod władzy szatana poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Pomyślcie, czy to nie jest niesamowite, że Ktoś umarł za nasze grzechy, po to, by pokonać szatana, a gdy wszyscy myśleli już, że odszedł na zawsze, On trzeciego dnia zmartwychwstał, pokonując śmierć! Kiedy na przykład mówię o tym dzieciom na lekcji religii w drugiej klasie, nie mogę pokonać swoich emocji…

Tak, Bóg jest dla mnie na pierwszym miejscu. Nikt ani nic nie zajmuje Jego miejsca – ani moja żona, ani moje dziecko, mój dom czy moje studia. Są ludzie, którzy mogą się temu dziwić. Jak to – zapytają – to Ty chyba nic nie robisz, tylko się modlisz i latasz do kościoła? Nie! Zawsze powtarzam za świętym Augustynem te słowa: „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”. To naprawdę niesamowite, ale kiedy ustawi się Boga jako priorytet, to wszystkie inne wartości nabierają tego boskiego charakteru. Jeśli kochasz żonę z myślą o wieczystej miłości Boga do nas – to kochasz ją po tysiąckroć bardziej i umiesz to okazywać po tysiąckroć lepiej. To autentyczna prawda!

Jak już napisałem, jestem katolikiem. A to oznacza, że nie tylko wierzę w Boga i w Biblię, ale również w Kościół katolicki, założony przez samego Mesjasza, Jezusa Chrystusa. Wierzę też w nauczanie Kościoła. A oprócz tego, że w nie wierzę, to jeszcze je rozumiem. Tak na zwykłą, ludzką logikę. I uznaję (chyba) wszystko to, o czym naucza Kościół. Tego bloga założyłem zaś z myślą o Was – którzy szukacie, błądzicie, nie potraficie zrozumieć – aby spróbować rozwiać Wasze wątpliwości i odnaleźć drogę. I o Was również – którzy nie zgadzacie się i oburzacie – by zachęcić do mądrej i twórczej polemiki. Oraz o Was – którzy myślicie tak jak ja i rozumiecie to wszystko, może czasem troszkę w inny sposób – abyśmy się nawzajem wspierali dobrym słowem i radą, napominali się kiedy potrzeba i pomagali sobie nawzajem.

Mam szczerą nadzieję, że misja, którą sobie założyłem, powiedzie się choć w stopniu minimalnym. Serdecznie zapraszam do lektury i zostawiania swoich komentarzy, myśli i spostrzeżeń. Niech Pan będzie z Wami!

Categories: O mnie | Tagi: , , , , | 7 Komentarzy

Pismo Święte a Święta Tradycja

Tą notkę piszę pod wpływem komentarza użytkowniczki zwącej siebie Animaedimidium i muszę zauważyć, że ostatnio dość często mi się zdarza zostawiać notki pod wpywem czyjejś sugestii. W sumie to bardzo dobrze, w końcu o to tu chyba chodzi. Dzięki Duszyczko! A właściwie to Połówko Duszyczki! ;)

Zacznę od przytoczenia pełnej definicji Pisma Świętego. Otóż „Pismo Święte jest to zbiór Ksiąg Starego i Nowego Testamentu uznanych przez Kościół za natchnione, a stanowiący wraz z Tradycją jeden depozyt wiary i jedną regułę”. Co to jest Pismo Święte wszyscy wiemy, „natchnionych” i Kościół jesteśmy w stanie zrozumieć. Nawet ten depozyt i regułę jakoś takoś rozgryziemy. Ale czym do diaska jest ta cała Tradycja, że się ją pisze z dużej i stawia na równi z Pismem Świętym? Otóż najprościej mówiąc Święta Tradycja jest to ogół prawd objawionych nie zawartych w Piśmie Świętym. Dziwne? Podam przykład – taka św. Weronika, która otarła twarz Panu Jezusowi w Biblii nie jest wspomniana ani razu. A jednak wszyscy wierzymy w jej istnienie…

Protestanci nie wierzą w Tradycję, uznają tylko Pismo Święte. Największym argumentem świadków Jehowy jest to, że „tylko Pismo”. Naszym natomiast kontragumentem, że wcale nie prawda. Ale jak to, spytacie pewnie, bo z dużym prawdopodobieństwem wielu z Was nigdy nie słyszało o czymś takim jak Tradycja i teraz pewnie opowiadacie się po stronie protestantów. Ja też byłem oburzony gdy pierwszy raz na patrologii (o tym kiedy indziej*) usłyszałem o Tradycji, która jest równa w swej ważności Pismu Świętemu. Ale na szczęście już wkrótce, najpierw na patrologii właśnie, u o. Piotra, potem również na wstępie do teologii u ks. Gacki, zostało mi to pięknie wyjaśnione.

Na patrologii dowiedziałem się, że nasza wiara ma trzy źródła: Pismo Święte, Świętą Tradycję i Kościół Chrystusowy. Wszystkie one w jakiś sposób od siebie zależą. Ale jak? O. Piotr powiedział to na przykładzie Nowego Testamentu (zresztą tłumaczył to też podobnie ks. Niemirski od Pisma Świętego). Otóż był sobie Jezus. Jezus nauczał, ustanawiał Sakramenty, powoływał uczniów, wreszcie w wieku 33 lat (gdzieś koło 30 po Chrystusie ;) zginął za nasze grzechy. Mija 30 lat i święty Paweł pisze swój pierwszy list. Hej hej, hola hola! Czyżby to oznaczało że od śmierci Mesjasza do pojawienia się pierwszego rozdziału Nowego Testamentu mija aż 30 lat? Owszem. Wszystko co wiedziano o Chrystusie przez ten czas krążyło jako przekaz ustny z ust do ust, z uszu do uszu. Byli ci, którzy znali Jezusa osobiście, byli i ci, którzy tylko o nim słyszeli. I to jest właśnie Tradycja! Tradycja, która przekazywana z ust do ust wreszcie została przelana na papier (tzn. prędzej na zwój skórzany, ale nie czepiajmy się). Do tego ktoś to musiał napisać, a ważne było też zatwierdzenie Księgi przez Kościół. Ojciec Turzyński zadaje w tym miejscu pytanie: „Czy wydaje wam się, że Pismo Święte zostało skserowane przez Boga na Ziemię, albo wysłane e-mailem?” Jasne, że nie! Ono musiało być napisane i napisane zostało. W dość dużym okresie czasu. A co to znaczy „zatwierdzone przez Kościół”? Nie, bynajmniej nie zbierała się komisja badająca księgę i stwierdzająca jej kanoniczność. By Księga weszła do kanonu, musiała spełniać trzy warunki (które rzecz jasna zostały wybadane lata później, nikt ich wcześniej nie stawiał!): 1. Musiała być napisana przez Apostoła lub jego bezpośredniego ucznia, 2. Musiała w szybkim czasie rozprzestrzenić się po całym Kościele (rozumiecie, św. Paweł pisze do Rzymian, a za pół roku ten list czytają w Kościele w Egipcie, Atenach, Jerozolimie…), 3. Nie mógł zawierać ewidentnych kontrowersji. I to wszystko zostało spełnione, choć nikt się wtedy nad żadnymi zasadami nie zastanawiał! Dlatego jeśli Jehowcy mówią że tylko Pismo, to trzeba spytać kto je zredagował, kto je zatwierdził i skąd się wzięło. Nie ma na to w tym wypadku dobrej odpowiedzi.

No dobrze, ale miało być o Tradycji, a ja się znów nie na temat rozpisałem. Jak więc widzimy Pismo Święte wypłynęło z Tradycji właśnie. Ale dobrze, jak już wypłynęło, to możemy się tym już nie zajmować tylko pozotać przy tym „tylko Pismo”. I tu przytoczę piękny schemat, jaki zastosował ks. Gacka: Jeśli przyjmiemy, że całe objawienie Boże jest jak woda w oceanie, to Święta Tradycja jest zaledwie manierką wody oceanicznej. A gdy tą wodę wysuszyć, to ten kryształek który został na dnie manierki to właśnie Pismo Święte. Po tym schemacie możemy prosto wywnioskować, że Tradycja jest o wiele bogatsza niż Pismo Święte. Jest tylko jeden wielki plus Biblii nad Tradycją. Do Tradycji mogą się wdzierać kontrowersje ze świata ludzi. Do Pisma Świętego nie. Ale wróćmy do Tradycji. To co w PŚ jej nie wyczerpuje. Dlatego Tradycja była jeszcze przez wiele wieków przelewana do ksiąg wielkich Ojców Kościoła takich jak św. Augustyn, św. Justyn Męczennik czy Orygenes. Skład Apostolski (wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego…) mógł zostać napisany równolegle do wielu ksiąg Nowego Testamentu. W listach Ojców Apostolskich (tych, którzy mogli osobiście znać Apostołów) mamy piękne opisy Liturgii, a późniejsi Ojcowie korzystając z Pisma Świętego i dzieł wcześniejszych Ojców odkrywają takie prawdy wiary jak Jeden Bóg w Trzech Osobach czy Jezus – prawdziwie człowiek i prawdziwie Bóg. Tradycja krąży wokół Pisma Świętego ale i wokół nieopublikowanej nauki Jezusa i Jego uczniów. I stąd właśnie taka wielka rola Świętej Tradycji. A protestanci nie doceniając jej sami sobie przeczą. Bo skąd, powtarzam, wzięło się Pismo Święte, jak nie z ustnej Tradycji?

Co się zaś tyczy innej tradycji Kościoła, tej przez „t” małe, to już zupełnie inna historia. Mogę tylko powiedzieć, że bywa ona dobra, a bywa i taka, że trzeba się jej jak najszybciej pozbyć. Ale o tym może już innym razem*.

*Musicie mi kiedyś przypomnieć o tych wszystkich „kiedy indziej” i „innym razem” bo już ich się kilka narobiło…

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 12 Komentarzy

Krzywe spojrzenie na Kościół

Mój powrót po trzech tygodniach (sprawy pokutnicze) zaczyna się od tematu, który właśnie dziś szczególnie mnie poruszył. Spotkałem się z kolegami z liceum z których jeden od dawna był antyklerykałem (choć nie zdarzało mu się tego podkreślać dość mocno) i posiedziałem u niego chwilkę. Opiszę krótko sytuację: byłem indagowany. Zadawano mi pytania które tak naprawdę miały upokorzyć mnie jako kleryka, czyli „tego, który kocha Kościół”. Wrzucano nie na mnie, lecz na Kościół właśnie (znane rzeczy – a to że panienki, a to że pieniądze, a to że ojciec Rydzyk). W pewnym momencie powiedziałem, że czuję się jak ksiądz z filmu „Karol” podczas obiadu u hitlerowców – i wyszedłem.

Teraz może sprecyzuję o co mi właściwie chodzi. Nie, nie mam żalu do kolegi i jego znajomych, choć mogłoby na to wyglądać. Mam żal do takiego krzywego spojrzenia na Kościół, które podaje do wierzenia świat. Polityka, media, wpływowi ludzie. A potem maluczcy wierzą w to, że Ratzinger wstąpił do seminarium, bo się bał odpowiedzialności za Hitler Jugend. Informacje są z tego świata. Z tego, z którego nie jest Królestwo Niebieskie. Na tym świecie zło ma przewagę a złe informacje (także te kłamliwe) rozchodzą się najszybciej i są najlepiej przyjmowane. A potem nie wiem jak ja czy inni bracia w wierze mają udowodnić, że to nieprawda…

No dobrze, ale skoro to co podają „Fakty i mity” nie jest prawdą, to co jest? Prawdą, najpierw, jest to, że Kościół założył Chrystus, by utrzymać wiarę w Niego na całym świecie i po wszystkie czasy („A mury piekielne go nie przemogą”). Potem prawdą jest to, że już Apostołowie pogrążeni byli w grzechach, a Maria Magdalena pierwotnie była prostytutką. Święty Augustyn pisał, że Kościół to Casta Meretrix – Czysta Ladacznica. Należą od wieków i należeli do niego i święci i grzesznicy. Są dobrzy i źli księża, dobre i złe zakonnice. Ale to znów zły podział – bo w każdym z nas jest skłonność do zła i miłość, by czynić dobro. Każdy członek Kościoła bywa lepszy i gorszy. Są ci którzy są gorsi częściej (o tych piszą „Fakty i mity”), są i ci którzy są lepsi częściej (o tych nikt zazwyczaj nie pisze). Kościół był i będzie świętą wspólnotą, bo założył Go Jezus dla naszego zbawienia. A to, że są w nim grzesznicy… Spójrz na siebie Bracie. Spójrz na siebie Siostro. Świat krzywo patrzy na Kościół. On nie jest tylko zły. On podnosi się z upadków. Na tym polega świętość…

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 7 Komentarzy