Posts Tagged With: Europa

Banda niewykształconych dzieciorobów ze wsi, czyli demokracja, głupcze!

signpost-wooden-direction-post-road-europe (1)Jesteśmy świeżo po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Po pierwsze zadziwiła wszystkich frekwencja. Do tej pory niewielu Polaków wydawało się zainteresowanych kwestią eurowyborów, tym razem jednak zmobilizowali się. Można by powiedzieć – żeby obalić PiS. Ale nie, kolejnym zaskoczeniem było to, że właśnie PiS te wybory wygrał, i to nie – jak chciała to widzieć Gazeta Wyborcza – o włos, lecz o niemal 7 procent głosów. I to wywołało ogrom nerwów i oburzenia. Bo jak tak można głosować? I pojawiły się nawet komentarze, że to wszystko oznacza, że demokracji w Polsce już nie ma…

Podobnie sytuacja wygląda odkąd Prawo i Sprawiedliwość zaczęło wygrywać wybory w 2015 roku. Do tej pory było to nie do pomyślenia, a nagonka polityczna na tych, którzy mieli być wiecznymi przegranymi, wydawała się główną siłą napędową Polski. Ale jednak PiS nagle wygrało wybory, podwójnie, i o dziwo nie udało się obalić rządu w ciągu dwóch lat, jak było za ich poprzedniej kadencji. Mainstream miał nadzieję, że chociaż w wyborach do Europarlamentu sobie poradzi, ale mimo usilnych starań nie udało się mu to. Co zatem trzeba było zrobić? Otóż należało pokazać, że wynik wyborów to efekt głosów wrzucanych do urny przez nieuków, nierobów i beneficjentów świadczenia socjalnego 500+.

W swoim ironicznym wpisie wrzuconym ze zgryzoty Dorota Zawadzka (znana jako SuperNiania) napisała: „Wieś zdecydowała, i niskie wykształcenie. No cóż. Jesienią może być jeszcze gorzej. Niestety”. Oczywiście, nawet jej wierne fanki były tym komentarzem oburzone, ale to nie zmienia faktu, że dla idoli mainstreamu nie tylko wyborcy PiSu są ludźmi ze wsi z niskim wykształceniem, ale również że bycie osobą ze wsi czy z niższym wykształceniem jest czymś z zasady złym. Warto przypomnieć tu wypominanie, że nie ma się gdzie położyć na plaży nad polskim morzem, bo Janusze i Grażyny dostały 500+ i się rozwalają z parawanami. Albo załamywanie rąk nad niemieckimi truskawkami czy szparagami, których nie ma kto zbierać, bo Polacy dostali pomoc od państwa i nie chce im się jeździć na zarobek do zachodnich sąsiadów.

Kolejnym przykładem reakcji na wyniki wyborów był wpis Krystyny Jandy, w którym przytaczała prześmiewczy rysunek. Polityk z banknotem wisi nad starszą panią, która wyraźnie modli się lub błaga o pieniądze. I tenże polityk mówi do niej: „Daj głos”. A więc znów mamy (w założeniu głupią) starą kobietę ze wsi. Bo wieś i głupota zdecydowała. Mądrzy, wykształceni i mieszkańcy miast – oraz ci, którzy nie mają dzieci – zagłosowali dobrze, na Koalicję Europejską. Niestety, było ich mniej, ponieważ wieśniacy siłą rozpędu pobiegli do urn by zagłosować.

Media sprzyjające opozycji histeryzują, że to już koniec demokracji. Że Polacy wybrali dyktaturę dla cukierków, którymi władza ich obdarza (czyli dla pomocy socjalnej). Że nie będzie już normalnej Polski, dopóki PiS nie przestanie wygrywać i nie ustąpi (wreszcie) miejsca Platformie Obywatelskiej. Bo przecież nie na tym powinna – ich zdaniem – polegać demokracja, że wygrywa ktoś, kogo uważają za dyktatora. Znów zaczynają się proroctwa o drugiej Grecji i załamującej się gospodarce – szkoda, że mamy największy wzrost gospodarczy od dawna.

Tymczasem demokracja ma się świetnie. Głos ludzi, ze wsi czy z miast, liczy się tak samo i każdy ma prawo zdecydować, na kogo swój głos odda. Nieważnie, czy to kobieta, czy mężczyzna, czy wykształcona, czy też nie, albo czy pobiera świadczenie 500+. Każdy ma takie samo prawo do głosu. I to, że we wszystkich wyborach od 2007 do 2015 roku wygrywała Platforma, to wszystko było wyłącznie objawem demokracji. I to, że w 2015 tendencje wśród ludzi się zmieniły, to też jest demokracja. I na pewno w działaniu demokracji nie pomoże wyzywanie i obrażanie tych, którzy głosowali inaczej, niż naszym zdaniem należałoby głosować. Na tym polega demokracja, że każdy głos liczy się jednakowo. A osoby, którym zależy na zwycięstwie innej opcji politycznej, powinny ugryźć się w język przy rozmowach z przeciwnikami czy przy komentowaniu w sieci decyzji głosujących. Bo obrażanie tych, którzy głosują na PiS, przynosi skutek odwrotny. Oni jeszcze bardziej się mobilizują. Wystarczy spojrzeć na wyniki, jakie na Węgrzech osiągnęła partia Viktora Orbana. Wygrała ona z przewagą ponad 50%, mimo ciągłej medialnej nagonki na samego Orbana, co dobrze widać także w Polsce, gdzie media mainstreamowe Orbana nienawidzą prawie tak, jak Jarosława Kaczyńskiego.

Zwróćmy zatem uwagę na naszą kulturę osobistą w codzienności. Nauczmy się przegrywać. Nie ma potrzeby wyzywania osób głosujących na PiS tylko dlatego, że PiS wygrał. Podobnie zresztą byłoby, gdyby było odwrotnie. Demokracja ma się bardzo dobrze nawet wtedy, kiedy wygrywa nie ten, którego oczekiwaliście.

____________________________________

We wpisie zastosowano następujące zdjęcie z portalu foter: https://foter.com/photo2/signpost-wooden-direction-post-road-europe/

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Źle się dzieje z tą Europą

Od miesiąca jestem na stażu w redakcji portalu wPolityce.pl. Zajmujemy się wprawdzie głównie sprawami stricte politycznymi (komisja Amber Gold, weryfikacyjna, reforma sądownictwa, prezydenckie weto), ale między tymi tematami przewijają się też sprawy społeczne. I odkąd – będąc w pracy – przeskakuję po portalach (również zagranicznych) poszukując tematów, zauważam o wiele więcej problemów, które – jak choroba – toczą naszą wielowiekową Europę.

Jako przykład podam sprawę Charliego Garda. Chłopca urodzonego z poważną chorobą, którego rodzice postanowili włożyć wszelkie siły w ratowanie jego życia i zdrowia. Znaleźli lekarza w USA, który był gotów podjąć się eksperymentalnego leczenia. Rodzice nie mieli pieniędzy, ale dobra akcja w internecie sprawiła, że szybko zdobyli ile potrzebowali na wyjazd i kurację. Niestety, brytyjski sąd, a potem Europejski Trybunał Praw Człowieka, stwierdziły, że podróż do Stanów Zjednoczonych byłaby zbyt niebezpieczna dla jego zdrowia i życia, w związku z czym powinien zostać odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Zatem należało uśmiercić dziecko, ponieważ próba ratowania go mogła grozić mu śmiercią… Ponowoczesna logika. Lekarze w szpitalu nie chcieli nawet dać Charliemu możliwości zakończenia swego życia w domu. Dopiero nagłośnienie sprawy i reakcja papieża Franciszka oraz prezydenta USA Donalda Trumpa sprawiły, że chłopcu i jego rodzicom dano jeszcze jedną szansę. Właśnie dziś zapadła ostateczna decyzja o odłączeniu chłopca od aparatury podtrzymującej życie. Podobno w ramach zakończenia uporczywej terapii… I prawdopodobnie jest to związane z czasem, jaki – zamiast leczyć dziecko – rodzice poświęcili na włóczenie się po sądach.

Ale to nie jedyny przykład ponowoczesnego zapatrywania Europy. W ciągu tego miesiąca zalegalizowano tzw. „homoseksualne małżeństwa” w Niemczech. Całe szczęście, że nasza budząca kontrowersje konstytucja nadal stwierdza, że małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety. Niemcy nie uznają już tej, płynącej z natury człowieka, zasady. Ale i u nas zrobiło się głośno o kolejnym „ślubie humanistycznym” między Julią i Dominiką – o czym pisał m.in. Dziennik Łódzki. Dziewczyny związały się przysięgą nie mającą przełożenia na jakiekolwiek polskie prawo, ale to nie przeszkadza im w rozgłaszaniu na cały świat swojej miłości.

We Francji natomiast mają problem z surogatkami. Otóż rodzenie dzieci przez kobiety „na zamówienie” jest w tym kraju nielegalne. To nie znaczy jednak, że Francuzi nie omijali tego przepisu poprzez rodzenie sobie dzieci w krajach, w których ten proceder jest dozwolony. Mieli jednak problem, ponieważ dotychczas francuskie prawo – przez wzgląd na zakaz surogactwa – uznawało surogatkę za matkę dziecka i nie akceptowało innych zapisów rejestrowanych w kraju urodzenia. Dziś nadal nie uznają np. partnera ojca za prawowitego rodzica, jednak zgodzili się na adoptowanie tegoż dziecka przez owego partnera. Francuzi cieszą się, bo nareszcie dziecko będzie mogło mieć dwóch tatusiów, choć jest urodzone przez surogatkę w innym kraju.

Upadek obyczajów w Europie i postępujące elementy tego samego w Polsce mają miejsce już nie na ciepłym, bezpiecznym, pozbawionym problemów kontynencie. Na którym – w obliczu „końca historii” – dochodzi do działań dekadenckich i perwersyjnych zachowań. Dziś jest to już kontynent przeżywający walkę o zachowanie własnej tożsamości w obliczu najazdu Arabów i Afrykańczyków. Ten napór obcych kultur sprawia, że Włosi chcą wypuścić wszystkich na północ – a ich północni sąsiedzi chcą zamknąć granice. Francuzi, którzy tracą Calais przez muzułmanów usiłujących wsiadać na jadące do Wielkiej Brytanii ciężarówki, zamierzają przenieść odprawę paszportową na drugi brzeg Kanału La Manche, by pozbyć się kłopotu – ale Brytyjczycy są zadowoleni z tego, że ta odprawa odbywa się jednak na kontynencie.

Do tego dochodzi coraz bardziej agresywna Rosja. Która wyraźnie czerpie pełnymi garściami z tego, że w Europie panuje zaślepiona dekadencja. Już ma Krym i wschód Ukrainy, już ponownie zabrała sobie część Gruzji. Ale Europejczycy nie obudzili się i nie wiadomo, czy się obudzą. Czy nie będziemy mieli jednak do czynienia z powtórką z rozrywki. Z czasów, gdy wielkie Cesarstwo Rzymskie było tak ogromne i silne, że nic nie mogło mu zaszkodzić. Więc ludzie żyjący w nim oddali się zabawie i spożywaniu. Przez co – napadnięci przez tzw. barbarzyńców, dali się zmieść z powierzchni ziemi. To samo dzieje się w ponowoczesnej Europie.

____________________________________

We wpisie zastosowano zdjęcie przedstawiające humanistyczny ślub Julii i Dominiki, za: http://www.dzienniklodzki.pl/strona-kobiet/zwiazki/a/julia-i-dominika-wziely-slub-od-tej-chwili-jestesmy-zona-i-zona-zdjecia,12228495/

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz