Posts Tagged With: Plakat

Po-Star Wars

Plakaty, plakaty, wszędzie plakaty. W takich już żyjemy czasach, że na każdym kroku, zwłaszcza na terenie większych aglomeracji, biją nas po oczach reklamy, bilbordy. Raz „Konkubinat to grzech”, innym razem znów Jan Paweł II, niby jako Karol Wojtyła, ale przecież wyraźnie jako Jan Paweł II (tak, to prawda, to jest jeden i ten sam człowiek), bo w piusce. Ale w garniturze. Plakat wyborczy. I przez internet przetoczyła się kolejna, po tym nieszczęsnym konkubinacie, dyskusja na temat plakatów. A ja, choć miałem zamiar pisać na samym początku, znów piszę jako (przed?)ostatni. Ale to też w jakiś sposób lubię. Bo mam szerszą perspektywę i więcej wiadomości, by skomentować.

papieżplakat

Kiedy pierwszy raz ujrzałem Jana Pawła II na plakacie w piusce, ale pod krawatem (stąd u niektórych publicystów skojarzenie z jarmułką, najzupełniej uzasadnione, ponieważ piusek nie zakłada się do garnituru), pomyślałem sobie: kolejne kremówki! Znowu próbują ludziom napychać brzuch „fajnym papieżem”, uśmiechniętym i pod krawatem. Właśnie krawat i marynarka wydają mi się w tym przypadku bardzo kremówkowe. W drugim momencie pomyślałem jednak, że hasło „Twój kandydat w codziennych wyborach” może nakłaniać ludzi do patrzenia na świętego papieża jak na autorytet w codzienności, może nawet zachęcać do lektury jego (moim zdaniem dość trudnych w odbiorze) encyklik czy adhortacji. Z trzeciej strony znowu pomyślałem (i skomentowałem w ten sposób u znajomego nawet), że niby dlaczego Karol Wojtyła ma być moim kandydatem w codziennych wyborach? Niby dlaczego nie Jezus Chrystus? Zapewne plakat wyborczy z Jezusem Chrystusem byłby o wiele bardziej kontrowersyjny, ale ja, jako katolik, chcę by święci wskazywali mi Chrystusa, by to Chrystus był moim prawdziwym codziennym celem. Ogólnie rzecz biorąc plakat wydał mi się raczej nieszkodliwym, kremówkowym dziwactwem. A potem rozpętała się burza.

Ci, którzy ostro krytykowali plakat o konkubinacie, hurraoptymistycznie przyjęli ten z Karolem Wojtyłą. Przy okazji nie omieszkali skrytykować ludzi, którzy „hejtują” wspaniałą ich zdaniem inicjatywę plakatową. Bo przecież plakat namawia do bycia razem, a nie przeciw sobie, więc ta dziwnie nazwana internetowa nienawiść nie powinna w tym miejscu w ogóle istnieć. Skoro sam papież z plakatu namawia do bycia razem, to nie powinniście się oburzać! Przy okazji – jak powiedziałem wcześniej – ci sami ludzie plakat z konkubinatem i grzechem ostro krytykowali. Co może świadczyć o typowym mainstreamowym myśleniu (w tym przypadku „Kościół mainstreamowy” brzmi całkiem nieźle) tych ludzi – my możemy krytykować, ale jak krytykujesz to, co mnie się podoba, toś tępak i hejter.

I tak czytam sobie tekst człowieka, który pisze o tym, jak Kościół jest podzielony i jak widać to po dyskusjach plakatowych. A przecież nie powinien być podzielony, powinien być wspólnotą. Jednocześnie ten sam człowiek opisuje dwa kontrowersyjne plakaty, krytykując pierwszy (konkubinat) za to czy tamto – dodając, że nie zabrania by komuś się on podobał, bo do kogoś mógł przemówić – a potem krytykując tych, którzy krytykują plakat drugi. Ironizuje przy tym: „Ale ten temat i nie jest już trendy. Jest inny, lepszy. A i temat poważniejszy. Bo dotyczy (teraz proszę o przyklęknięcie przed monitorem, co wrażliwsi czytelnicy – proszę uronić łzę lub dwie, ewentualnie można także zemdleć) św. Jana Pawła II”. A więc bardzo mocno gani „hejterów”, dowalając im i tym wszystkim, którzy Jana Pawła II otaczają wyższą czcią.

Co pokazała mi zatem akcja z plakatem przedstawiającym Jana Pawła II (tudzież Karola Wojtyłę) w garniturze? Że i w Kościele istnieje poprawny politycznie odłam ludzi, który może sobie pozwolić na „konstruktywną krytykę”, ale kiedy krytykowany sam, jest już „obrzucany hejtem”. Hektolitry ironii wylane przez katolickich publicystów popierających plakat przygotowany przez Centrum Myśli Jana Pawła II w odpowiedzi na próby skrytykowania tego plakatu (przyznaję, często – moim zdaniem – przesadzone, jak choćby krytyka krakowskiego Centrum Jana Pawła II) przez innych katolików zakryły mnie po czubki uszu. Cała ta krytyka krytyki brzmi w moich uszach jak głośnie: „Olaboga, biją Najświętszego Papieża wszechczasów, co to będzie, hłe hłe hłe”. A jednocześnie to głośne „hłe hłe hłe” pozbawione jest krztyny nienawiści, bo przecież „Zawsze razem, nigdy przeciw sobie”. Czyli – my jak krytykujemy, to jest dobrze. Wy jak krytykujecie, to w ogóle czego tutaj?

Ale pomyślmy jeszcze przez chwilę dlaczego Centrum Myśli Jana Pawła II rozpoczęło taką akcję. Chciało przekonać innych do kierowania się w życiu myślami i słowami zmarłego papieża – zgoda. Ale dlaczego ubrali go w garnitur? Dlatego, że trwa kampania prezydencka i wszyscy kandydaci występują w garniturach – a ten plakat miał się wpisywać w kampanię wyborczą. Zgoda! I nazwisko – Karol Wojtyła – zamiast przyjętego imienia – Jan Paweł II – też pod kątem „brania udziału w kampanii”. Hasło „Zawsze razem, nigdy przeciw sobie” w sposób wolny oparte na jakichś papieskich przemówieniach, mające jednoczyć nie wiadomo kogo z nie wiadomo kim (Bronkowców z Dudowcami? Albo tylko kierować Dudowców na właściwą drogę Bronka pojednawcy?), kojarzące się wielu rzeczywiście z wyborczym hasłem Bronisława Komorowskiego „Wybierz zgodę i bezpieczeństwo” – kontrowersyjne, bo niejednoznaczne. W sumie to dobrze, żeby być razem, bo Kościół powinien być jeden – Chrystusowy. A z drugiej strony czy chodzi tylko o Kościół? Czy może to hasło rzeczywiście wpisuje się w mainstreamowe „Nie hejtuj mnie, przecież jestem taki dobry”. Wszak wszyscy wiemy, że to opozycja nienawidzi rządzących, a przecież rządzący kochają opozycję i darzą ją wielkim szacunkiem. I wcale się nie dziwię, że wielu osobom hasło „papieża” mogło skojarzyć się z zawołaniem Ewy Kopacz do narodowej zgody (pod warunkiem, że nadal będzie można straszyć Kaczyńskim) czy z hasłem wyborczym Komorowskiego (które obowiązuje pod warunkiem, że będzie wolno nazywać głosujących na kogoś innego radykałami). Ale to jeszcze da się przeżyć. Zgoda.

671602Tylko skoro garnitur, a nie sutanna, skoro Karol Wojtyła, a nie Jan Paweł II, to dlaczego w papieskiej piusce na głowie? Przecież Jan Paweł II jako papież nie chodził w garniturach, ani w innych świeckich strojach, ani bez koloratki. Jako młody ksiądz – owszem! Jako kardynał – owszem! Ale jako papież zawsze miał na sobie strój świadczący o powadze urzędu, który piastował. Nawet gdy szedł w góry. Dlaczego zatem Centrum Myśli Jana Pawła II dobrało mu piuskę do garnituru? W tej rzeczywistości naprawdę wygląda jak Żyd w jarmułce. Czy to zestawienie było skierowane na wywołanie większej kontrowersji? Pewnie tak. Dla mnie, w obliczu tego, że Jan Paweł II nigdy nie dążył do podobnych zestawień, jest ono zwyczajnie bez sensu.

Tak sobie piszę i czy coś z mojego pisania wynika? Mam nadzieję, że dla kogokolwiek moje słowa będą godne choć lekkiego przemyślenia. Osobiście uważam kampanię o grzechu za udaną. Nie jestem też wielkim przeciwnikiem kampanii karolowo-wojtyłowej. Pragnę tylko podkreślić, że mam prawo do krytykowania. Mam prawo do wyrażania własnej opinii w sposób czasem naprawdę ostry. I nie lubię tego, że usta próbują mnie, hejterowi, zamknąć w bardzo niewybredny sposób ci, którzy popierają hasło „Zawsze razem, nigdy przeciw sobie!” Ci, którzy sami są przeciwnikami „hejtowania”. Bo takie rozdwojenie przypomina mi niezwykle dobrze znane hasło Rewolucji Francuskiej: „Wolność, Równość, Braterstwo”.

Właśnie, bardzo dobrze znane w skróconej wersji. Właściwie brzmiało ono tak:

„Wolność, Równość, Braterstwo, albo Śmierć”.

____________________________________

We wpisie zastosowano następujące ilustracje:
1. Plakat Centrum Myśli Jana Pawła II, za: http://www.centrumjp2.pl/
2. Wędrówka z Janem Pawłem II w górach, za: http://www.rp.pl/galeria/634527,1,648674.html

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 4 Komentarze