Posts Tagged With: Postawy

Na Małysza

W liturgii Kościoła Katolickiego istnieją trzy, a jeśli się uprzeć – cztery, postawy. Jedna z nich to postawa siedząca, druga stojąca, trzecia – klęcząca. W niektórych przypadkach można jeszcze mówić o czwartej – leżącej. Zdarza się to w sytuacjach, gdy kapłan oddaje najgłębszą cześć i okazuje najwyższe oddanie Bogu, zwłaszcza na początku liturgii Wielkiego Piątku. Rzadko robią to również pozostali wierni, w tym klerycy przyjmujący święcenia.

Postawa siedząca ma pozwolić wiernym wsłuchać się i skupić na przyjmowaniu Słowa Bożego. Postawa stojąca oznacza radość z odkupienia, wierni prostują się na znak, że nie są już sługami, niewolnikami. W ten sposób również oddają cześć Bogu, wyrażają szacunek. Postawa klęcząca zaś jest postawą pokutną i błagalną. Wyraża także szacunek wobec Boga, lecz tym razem wierny ukazuje nie swą wolność i odkupienie, lecz małość wobec Boga.

Istnieje tylko jedna akceptowalna forma postawy klęczącej. Jest to uklęknięcie na dwóch kolanach, zgiętych pod kątem 90 stopni. To jest, rzecz jasna możliwe głównie poza ławkami, jak również w odpowiednio wyprofilowanych klęcznikach. Często w kościołach można spotkać ławki z klęcznikami, które uniemożliwiają przyjęcie wyprostowanej postawy i zmuszają do oparcia tylnej części ciała o siedzisko. Są jednak również rozliczne przypadki, gdy przyjęcie postawy klęczącej jest możliwe, a mimo tego przybiera najróżniejsze nieliturgiczne formy.

Dzieci często na przykład klękają opierając pupy na stopach (a więc właściwie siadają na stopach). Dzieci to jednak dzieci i wiele rzeczy należy im wybaczyć. Kiedyś się nauczą, pewnie jak nie będzie to dla nich takie męczące. Niestety, krew w żyłach mi się gotuje i tracę koncentrację na liturgii, gdy widzę dwie inne wersje uklęku u dorosłych. Pierwsza z nich, spotykana głównie u mężczyzn, to klęknięcie na jedno kolano (czy może raczej „na rycerza”). Nie do końca wiem, co miałaby oznaczać. Może oznajmienie „jestem Bożym wojownikiem”? Może wydaje się być mniej upokarzająca dla mężczyzny, niż uniżone padnięcie na kolana? A może zwyczajnie jest wygodniejsza? Tego nie wiem, zwyczajnie głupio bym się czuł próbując to sprawdzić. Smutno mi jednak, gdy widzę małe dzieci, które uczą się tej postawy od swoich ojców i nie ma nikogo, kto by im wytłumaczył, że taka postawa jest błędna.

Druga wersja jest dla mnie jeszcze bardziej przerażająca. Właściwie nie jest to nawet postawa klęcząca, lecz postawa kuczna. Spotyka się ją głównie wśród kobiet, jednak mężczyźni też nie pozostają daleko w tyle. Istnieją różne jej odmiany. Z nachyleniem na lewą nogę, z nachyleniem na prawą nogę, w równowadze na obie nogi, albo nieomal klęcząca. Czy jest wygodna? Wątpię. Co wyraża? Moim zdaniem – całkowity brak szacunku, a już z pewnością zrozumienia sytuacji. Co komu daje i co przynosi ukucnięcie w kluczowych momentach liturgii? Nie mam pojęcia. Najbardziej zdenerwowało mnie, gdy jeszcze w czasach mojego seminarium kolega współkleryk w ten sposób przykucał podczas drogi krzyżowej po mieście, wobec tłumu wiernych. Gdy zwróciłem mu uwagę odrzekł, że jest mu przykro, ale ma tylko jedną parę spodni od garnituru…

Pozycja kuczna w liturgii nie istnieje. Sam, ze względów ironicznych, zwykłem ją nazywać „na Małysza”. Bo tak to trochę wygląda. A wiadomo, co się robi czasem, jak nie ma toalety, albo w toalecie publicznej, na Małysza. Postawa kuczna wyraża więc chyba coś w rodzaju „Sr… na całą tą liturgię”.

Reklamy
Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 4 Komentarze