Posts Tagged With: Ubój Rytualny

Ubić, spożyć, ochrzcić krowę

Trzy słowa, trzy sposoby, w jakie można i się chce traktować zwierzęta. Trzy różne kontrowersje – to takie popularne w dzisiejszym świecie. Trzy systemy wartości, trzy sposoby rozumienia. Czy jest na nie wszystkie jedna odpowiedź? Da się znaleźć jedną prawdziwą drogę traktowania zwierząt?

9f4b499b480457ae70c20dc2c61a9ee6Pierwsza kontrowersja zrodziła się a’propos niedawnego wprowadzania ustawy o zakazie uboju rytualnego. Sprawa dotyczyła religijnych mniejszości żydowskich i muzułmańskich, oraz ich sposobu sprawowania kultu. Ustawa przeszła, część osób wręcz odrzuciła dyscyplinę partyjną, by bronić godnego traktowania zwierząt. Państwo, którego rządzący przedstawiciele mienią się ostoją tolerancji religijnej i walczą o równościowe traktowanie przedstawicieli różnych religii, zakazało de facto sprawowania kultu członkom tychże grup wyznaniowych na terenie naszego kraju. Czym była spowodowana ta sytuacja? Przede wszystkim – moim zdaniem – negatywnymi uczuciami towarzyszącymi ludziom w momencie, gdy słyszą słowa „ubój rytualny”. „Ubój rytualny” brzmi jak rozrywanie kurczaków przez satanistów albo wrzucanie niemowląt do wulkanów w kulturze Majów czy Babilonu. Tymczasem „ubój rytualny” znaczy tyle samo, co „składanie ofiar”, które – jak wiemy – towarzyszyło starożytnym Izraelitom i towarzyszy Żydom do dziś. Ubój rytualny – jak twierdzą gminy żydowskie – nie polega na kultycznym znęcaniu się nad zwierzętami, na sprawianiu im bólu celem oddania czci bóstwu. Miałby to być jeden z najszybszych sposobów zadawania śmierci zwierzęciu – podcina się mu tętnice szyjne, by krew odpłynęła z mózgu, powodując szybką śmierć. Czy to brzmi masakrycznie? Dla tych, którzy opowiadają się przeciwko zabijaniu zwierząt bez ogłuszania ich – na pewno. Zastanówmy się tylko nad tym, skąd pomysł, że zwierzę przed zabiciem go i przerobieniem na mięso trzeba pozbawić przytomności? Przez wieki zwierzęta się zabijało, polowało się na nie w lasach, gotowało się lub piekło i nikomu (prawie) to nie przeszkadzało. Nagle okazuje się, że zwierzęta trzeba zabijać w humanitarnych (a więc ludzkich, a więc niezwierzęcych) warunkach. Odbiera się więc Żydom możliwość sprawowania kultu w kraju, który przyjmuje ich podobno z otwartymi ramionami, przy czym kult ten dotychczas był w zupełności legalny (nie było nawet, zdaje się, ustawy, która by to kontrolowała), a podobno całkiem niezłą sumkę zarabialiśmy na eksporcie mięsa pochodzącego z uboju rytualnego.

1064.0Druga kontrowersja pojawiła się podczas lektury tygodnika „Do Rzeczy”. Jak pisałem w poprzedniej notce, jestem stałym czytelnikiem „wSieci”, „Do Rzeczy” zaś kupiłem z ciekawości dwukrotnie. Drugi numer spośród posiadanych przeze mnie (Nr 13-14/013-014 22 kwietnia-5 maja 2013) reklamował się okładką z pojedynkującymi się Tomaszem Terlikowskim i Szymonem Hołownią. W środku rozmowa obu panów pokazała różnice, ale i spójność ich poglądów. Problem pojawił się na końcu rozmowy, gdy Terlikowski zapytał Hołownię: „A ty jesz mięso?”. Hołownia odpowiada: „Niestety, wciąż tak. Niewiele, ale jednak. Od dłuższego czasu robię wszystko, by z niego zrezygnować”. „Dlaczego?” – dopytuje Terlikowski. „Bo nie chcę być hipokrytą, który najpierw cieszy się widokiem cielaczka czy krówki, a potem akceptuje to, jak okrutnie tego samego cielaczka pozbawia się życia. I dlatego staram się rezygnować z mięsa”. Później dowiadujemy się, że Hołownia z mięsa spożywa wyłącznie drób, ale i z tego stara się zrezygnować. I stajemy przed pytaniem: czy to jest rzeczywiście dobre rozwiązanie? Katolik, który wydaje się mocno trwać przy swojej wierze, bronić Boga i Kościoła w mediach (patrz: konflikt z ks. Lemańskim), stwierdza że z szacunku do zwierząt nie będzie ich jadł? Chyba nie ma dogmatu, że katolik nie może być wegetarianinem, ale czy przesłanki, którymi kieruje się Szymon Hołownia są rzeczywiście słuszne?

odszedl_z_kosciola_zeby_zbawiac_640x0_rozmiar-niestandardowyTrzecia kontrowersja wreszcie jest już związana z moim blogiem. Kiedy cztery lata temu zdechł mój pies napisałem notkę wyrażającą nieśmiałą nadzieję związaną ze zbawieniem zwierząt („Wszystkie psy idą do nieba”). Nie spodziewałem się wówczas kariery, jaka notkę po latach czeka. W pewnym momencie notka stała się jedną z najpopularniejszych i najbardziej regularnie komentowanych na całym blogu. Niespodziewanie mój blog stał się ostoją i grupą wsparcia dla licznych osób opłakujących swe zmarłe zwierzęta i miejscem wyrażania nadziei na spotkanie ich w niebie. Komentarze trafiały i trafiają się różne – od mądrych i poważnych, przez emocjonalne, aż po dziwaczne i dość nielogiczne. Wreszcie zjawił się komentarz Darii Sz, który wstrząsnął mną najmocniej. Daria pisze w nim: „Czy słyszeliście o Tomaszu Jaeschke? Oczywiście, że Zwierzęta idą do Nieba. Są one bez grzechu, bliżej Boga, nie mogą czynić zła. A co człowiek takiego robi, że niby ma prawo iść do Raju? Zabija zwierzęta, swoje dzieci? I to ma być obraz i podobieństwo Boga? Nie. To Zwierzę jest obrazem Twórcy. Wierzę, a raczej jestem tego pewna, że wszystkie moje pożegnane Zwierzęta – i te w domu, i te bezdomne – po śmierci będą czekać na mnie w Niebie i wybiegną mi na powitanie. Wtedy będziemy już na zawsze razem. O ile ja trafię do Nieba – ale mam nadzieję, że moje Zwierzęta poproszą o to Boga… A jeszcze tak na marginesie: ZWIERZĘTA UMIERAJĄ, a nie zdychają – bo to robią źli ludzie. Jeśli ktoś kogoś kocha, to nigdy nie powie, że zdechł. Taki człowiek nie zasługuje na Niebo. Moje kochane pożegnane Zwierzęta, kiedyś się spotkamy!” Szczerze powiem, nigdy wcześniej nie słyszałem o Tomaszu Jaeschke, ale po tym wpisie natychmiast postanowiłem sprawdzić, o kogo chodzi. Otóż Tomasz Jaeschke to były polski ksiądz, który w pewnym momencie odszedł od swego powołania, by ewangelizować, chrzcić i przygotowywać zwierzęta do zbawienia. Mieni się on pierwszym animalpastorem na świecie. Aktualnie przebywa w Austrii. Komentarz pani Darii to jednak nie tylko przywołanie Tomasza Jaeschke, ale i seria twierdzeń niezwykle pewnych, a jednak naiwnych. Oto zwierzęta są bez grzechu, więc zasługują na zbawienie, są bliżej Boga; są dziećmi człowieka, który je zabija, przez co nie zasługuje na zbawienie; zwierzęta mogą się wstawiać za swoim właścicielem u Boga; zwierzęta nie zdychają, lecz umierają, a człowiek, który używa słowa „zdychają” nie zasługuje na niebo (jestem wśród nich, gdyż napisałem „Zdechł mi pies”). Jeśli myśli się w ten sposób, nie dziwota, że jest się zwolennikiem kogoś, kto nawraca i chrzci psy.

Mamy więc trzy kontrowersje: oburzenie wokół rytualnego, kultycznego zabijania zwierząt, wokół jedzenia ich w ogóle, jak również propozycję postawienia ich na wyższej niż człowiek pozycji przed Bogiem. Jak jednak jest naprawdę? Co przekazuje nam Pismo Święte odnośnie zabijania, jedzenia i zbawienia zwierząt? Czego zatem jako katolicy, jako osoby wierzące, powinniśmy się trzymać?

wizjaPo pierwsze w opowiadaniu o Raju, gdzie Bóg stwarza człowieka i daje mu władzę nad światem – a które to opowiadanie jest niewątpliwym preludium całej teologii zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu – Bóg daje też człowiekowi zadanie nadania imion zwierzętom: „Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki podniebne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jak on je nazwie. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę „istota żywa”. I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom podniebnym i wszelkiemu zwierzęciu dzikiemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny” (Rdz 2,19-20). Nadanie imion, nazw w starożytności oznaczało zdobycie zwierzchności, władzy nad tym, czemu imię się nadawało. Bóg, który zna nas po imieniu, ma nad nami władzę. Człowiek zaś nie tylko zna zwierzęta po imieniu, lecz sam im te imiona nadał – a więc ma nad nimi władzę. Stąd też późniejsza możliwość spożywania mięsa zwierzęcego. Pierwszy do tego nakaz, dany ludziom od Boga jeszcze w Raju, brzmiał: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad ptactwem podniebnym, nad rybami morskimi i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi” (Rdz 1,28). A więc z rozkazu Boga człowiek ma nad zwierzętami panować. Ten nakaz jest o tyle istotny, że jest on umieszczony w ustach Boga nie w czasie tworzenia się Prawa Izraelitów, lecz o wiele wcześniej – w czasach Raju, a więc w okresie nieustającej szczęśliwości. Szczęście widziane oczami natchnionych autorów polegało na płodności, rozmnażaniu się i panowaniu nad danym nam od Boga światem. Jest to rzecz, której sam Jezus nigdy nie zanegował – wręcz wzmocnił ją w swoim nauczaniu!

Ale po kolei. Kiedy człowiek odszedł z Raju za grzech, dostał możliwość spożywania zwierząt i nakaz składania ofiar. Nie wolno mu było jednak spożywać mięsa wszelkich zwierząt: „Nieczyste jest dla was każde zwierzę, które ma rozdzielone kopyta, ale nie ma racic i nie przeżuwa; kto się go dotknie, będzie nieczysty. Wszystkie zwierzęta czworonożne, które stąpają na gołych łapach, są dla was nieczyste; kto by dotknął ich padliny, będzie nieczysty do wieczora. A kto by ją niósł, będzie musiał wyprać swoje szaty i będzie nieczysty do wieczora. Spośród płazów pełzających po ziemi będą dla was nieczyste: kret, mysz i wszystkie gatunki jaszczurek, gekon, żółw, salamandra, ślimak i kameleon” (Kpł 11,26-30). Te zwierzęta więc, z nieznanych mi bliżej przyczyn, były przez Izraelitów (w przekazie natchnionym przez Boga) uznane za nieczyste i zakazano ich spożywania. Sytuacja jednak odmieniła się w momencie, gdy przyszedł na Ziemię sam Jezus. I nie było tak, że Jezus stwierdził, jakoby wszystkie zwierzęta były naszymi mniejszymi braćmi, nie wypada więc ich zabijać i jeść. Zrobił odwrotnie: ukazał, że nieczystość nie pochodzi z tego, co się je, lecz z wnętrza człowieka: „I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym” (Mk 7,18-23). To jednak jeszcze nie wszystko. Mamy bowiem w Biblii również przekaz, w którym Jezus daje osobisty wyraźny nakaz, by zabijać i jeść. Jest to przekaz pochodzący od Piotra, któremu Jezus zmartwychwstały objawił się w wizji: „wszedł Piotr na dach, aby się pomodlić. Była mniej więcej szósta godzina. Poczuł głód i chciał [coś] zjeść. Kiedy przygotowywano mu posiłek, wpadł w zachwycenie: Widzi niebo otwarte i jakiś spuszczający się przedmiot, podobny do wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. Były w nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy naziemne i ptaki podniebne. Zabijaj, Piotrze, i jedz! – odezwał się do niego głos. O nie, Panie! Bo nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego – odpowiedział Piotr. A głos znowu po raz drugi do niego: Nie nazywaj nieczystym tego, co Bóg oczyścił. Powtórzyło się to trzy razy i natychmiast wzięty został ten przedmiot do nieba” (Dz 10,9-16).

Wynika więc z tego oczywista rzecz: My, katolicy, wierzymy, że Bóg dał nam władzę nad światem i nad zwierzętami. To my mamy decydować o tym, do czego i w jaki sposób zwierzęta te wykorzystamy. Co więcej, mimo wcześniejszego żydowskiego zakazu spożywania mięsa niektórych zwierząt sam Jezus nakazał ludziom zabijać i jeść wszystkie zwierzęta, nie ma już bowiem zwierząt nieczystych. Co ze sposobem traktowania zwierząt? Z Biblii nijak nie wynika, że należy je traktować w sposób humanitarny (a więc ludzki). Co oczywiście nie oznacza, że ktokolwiek nakazuje nam czy pozwala znęcać się nad zwierzętami, zadawać im niepotrzebny ból, itp. Musimy jednak zwrócić uwagę na fakt, że zwierzęta, które mamy zjeść, często będą czuły ból w momencie zadawania im śmierci – albo w momencie uprzedniego ogłuszania ich. Naprawdę nie widzę sensu w zakazywaniu uboju rytualnego, bo pociąga za sobą cierpienie zwierząt. Równie dobrze należałoby zakazać ucinania głów kurczakom przez gospodynie na wsi, albo szlachtowania prosiaków przez indywidualnych gospodarzy. To my jesteśmy panami zwierząt i musimy pogodzić się z tym, że czasem zdarzy nam się sprawić któremuś ból, zanim je zjemy. Oczywiście Jezus swoją ofiarą doskonałą zniósł obowiązek składania ofiar ze zwierząt, więc cały proces uboju rytualnego pozbawiony jest większego sensu. Żydzi jednak tego nie wiedzą, chyba nie są w stanie tego zrozumieć, a kraj, który mieni się respektującym prawa mniejszości religijnych powinien respektować prawo tych mniejszości do uskuteczniania kultu. Co się zaś tyczy Szymona Hołowni – jego postanowienie o niespożywaniu mięsa wydaje się pozbawione sensu z perspektywy nauki wiary, do której przynależy. Bez względu na to, jak ludzie traktują zwierzęta (a jak właściwie je traktują?) chrześcijanie dostali wyraźny rozkaz od samego Jezusa, by nie krępować się, lecz zabijać i jeść wszelkie zwierzę. Nie ma nic okropnego w jedzeniu psów (na Tajwanie), koni (we Włoszech), ślimaków (we Francji) czy świnek i kaczek (w Polsce) w świetle nauki katolickiej. Przechodzenie na wegetarianizm z szacunku do zwierząt jest niezgodne ze słowami Zbawiciela.

A jak się to ma do trzeciej kwestii, do kwestii zbawienia zwierząt? Oczywiście działania Tomasza Jaeschke i komentarz Darii Sz. wpisują się w ten sam sposób myślenia, który uprawiają posłowie zakazujący uboju rytualnego czy Szymon Hołownia rezygnujący z jedzenia mięsa, tylko idą o kilka kroków dalej. Zgodnie z nauką katolicką, powstałą rzecz jasna później niż Biblia, lecz na niej opartą, zwierzęta nie posiadają podobnej człowiekowi duszy rozumnej. Sprawę ich zbawienia można w tej perspektywie jednak rozumieć dwojako: albo giną całe w momencie śmierci, gdyż nie mają duszy, która może przeżyć po śmierci (tylko ludzka dusza byłaby tu nieśmiertelna i zdolna do zbawienia), albo, skoro nie grzeszą, są zbawione „z automatu”, idą do Nieba i dołączają do całości stworzenia, które kiedyś spotka się w Bogu. Którakolwiek z opcji byłaby prawdziwa, żadna nie pociąga za sobą konieczności jakiejkolwiek ewangelizacji zwierząt, jakiegokolwiek udzielania im chrztu. Zwierzęta nie grzeszą, nie mają też grzechu pierworodnego i jeśli Bóg chce je przygarniać do siebie, robi to bez sakramentów. Człowiekowi potrzebna jest Ewangelia i sakramenty, bo to człowiek podjął decyzję o odejściu od Boga i potrzebuje odnaleźć drogę powrotną. Jeśli mamy nadzieję, że spotkamy nasze zwierzęta w Niebie, wiedzmy, że nie potrzebują one do tego żadnych animalpastorów.

Podsumowując: człowiek ma władzę nad zwierzętami, czyni je sobie poddanymi; człowiek ma prawo jeść każde zwierzę, bez względu na jego czystość/nieczystość i kulturalne naleciałości; człowiek ma prawo wierzyć w to, że zwierzę, jako część Bożego stworzenia, znajdzie swoje końcowe miejsce w Bogu właśnie, nie ma jednak twardych podstaw tej wiary, może mieć jedynie nadzieję. Nadzieja to mało, ale i bardzo wiele.

I ja, summa summarum, przykładam swą rękę do tej nadziei, kierując się w dalszym ciągu słowami Izajasza: “I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze” (Iz 11, 1-9).

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 14 Komentarzy