Posts Tagged With: Wszystkich Świętych

Opiekun na całe życie

Chrzest święty jest uważany przez wielu za najważniejszy sakrament, ponieważ to on włącza nas do życia Bożego i otwiera drogę do zbawienia. Chrzcząc własne dzieci wybieramy dla nich dwa rodzaje duchowych opiekunów. W pierwszej kolejności jest to wybór rodziców chrzestnych – tych, którzy będą odpowiedzialni za prowadzenie swoich chrześniaków w wierze i pomoc w budowaniu jej, również wtedy, kiedy rodzice nie podołają temu zadaniu. Trzeba pamiętać jednak, że chrzestni są tylko ludźmi, śmiertelnikami, i nawet wybór najświętszego ze swoich znajomych może w przyszłości okazać się utrudnieniem dla budowania wiary. Człowiek bowiem może wybrać w swoim życiu dowolną drogę i osoba, która wydawała się nam idealnym katolikiem w pewnym momencie może skręcić w zupełnie inną stronę. Na szczęście chrzcząc wybieramy jeszcze innych opiekunów – są nimi święci patronowie.

Należy przyznać, że często nie myśli się o tym tak, jak o doborze chrzestnych. Ale prawdą jest, że istnieje obcowanie świętych, a więc osoby, które przeżyły swoje życie w świętości, w przyjaźni z Bogiem, a teraz są już zbawione, przebywają także wśród nas i troszczą się o nas. Są naszymi orędownikami u Boga. A nadając dziecku konkretne imię wybieramy mu też konkretnego patrona. Oczywiście – nie zawsze. Czasem podoba się nam imię, które nie należało nigdy do żadnego świętego. Wtedy też możemy znaleźć patrona dla swojego dziecka, choć nie będzie ono nosiło jego imienia. My jednak od pierwszego momentu, kiedy postanowiliśmy być ze sobą, zdecydowaliśmy się na nadawanie naszym dzieciom imion, które pociągają za sobą obecność świętych orędowników w ich życiu. I za każdym razem są to dwa imiona, żeby można było się zwracać o pomoc od razu do dwójki świętych.

Nasz najstarszy syn, Gabriel Michał, nosi imiona nawet nie świętych Pańskich, lecz potężnych Bożych archaniołów. Kiedyś, kiedy byłem młodszy, chciałem mieć trzech synów noszących imiona trzech archaniołów. Ostatecznie po dyskusji z żoną zdecydowaliśmy się na nadanie jednemu synowi dwóch z tych imion. Gabriel znany jest jako posłaniec, który przekazywał dobrą nowinę Maryi, ostrzegał Józefa przed Herodem czy spotykał się z Zachariaszem. Michał to książę Bożych zastępów, ten który w ostatecznej walce zgniata szatana. Oczywiście u Boga nie jest tak, że aniołowie są więksi od Jego świętych. Dlatego to nie powoduje, że nasz najstarszy syn ma w jakiś sposób lepszych patronów niż jego rodzeństwo.

Nasza pierwsza córka nosi imiona Natalia Agnieszka. Zdarzyło mi się słyszeć, że jako jedyna z naszych dzieci nie nosi imienia bezpośrednio kojarzącego się w sposób święty. Rzeczywiście – jej patronki nie są wspominane w Piśmie Świętym, ponieważ żyły już później, niż Jezus i Jego bezpośredni uczniowie. Nie znaczy to jednak, że nie są one dobrane w sposób jak najbardziej przemyślany. Święta Natalia z Kordoby, wspominana 27 lipca, nie jest tak znana jak jej imienniczka, święta Natalia z Nikomedii. Żyła ze swoim mężem Aureliuszem w Hiszpanii IX wieku, kiedy to tamten teren opanowany był przez muzułmanów. Oboje byli chrześcijanami, ale w obawie przed Arabami udawali muzułmanów. W pewnym momencie jednak Aureliusz przeżył przemianę, gdy ujrzał swojego współwyznawcę biczowanego za to, że ten przyznał się do swojej wiary. Od tamtej pory Natalia i Aureliusz zaczęli głośno wyznawać swoją wiarę, wyrzekając się islamu, za co zostali ostatecznie skazani na śmierć. Święta Agnieszka Rzymianka jest bardziej znana od Natalii. Zginęła jako ok. czternastoletnia dziewczyna w Rzymie, po tym, jak odmówiła wyjścia za polecanego jej mężczyznę, gdyż – jak miała mówić – była zaręczona „z innym, który jest o wiele bogatszy” – czyli oddała swoje życie Chrystusowi. Została za to zamordowana i stała się wzorem dla młodych kobiet oddających się Bogu.

Drugi syn ma na imię Piotr Łukasz. Oba te imiona i obaj patroni opisani są w Piśmie Świętym. Święty Piotr to najważniejszy z uczniów Chrystusa, ten, który się Go zaparł, ale i wyznał miłość. Który wziął na siebie przywództwo Kościoła i przyjął klucze Królestwa Niebieskiego. I który ostatecznie został – jak przekazuje tradycja – pierwszym papieżem, czyli biskupem Rzymu. Święty Łukasz to z kolei jeden z ewangelistów. Choć nie należał do grona dwunastu apostołów, był jednym z najwierniejszych uczniów świętego Pawła, a oprócz ewangelii spisał też jej kontynuację – Dzieje Apostolskie.

Wreszcie nasza najmłodsza – jak do tej pory – latorośl, Maria Magdalena. Wspominam z uśmiechem moment, kiedy urodził się nasz pierwszy syn i powiedziałem znajomej ze studiów teologicznych, że będzie miał na imię Gabriel Michał. Ta roześmiała się i zażartowała, że jak będę miał córkę, to pewnie nazwę ją Maria Magdalena. Mnie też to rozbawiło – bo taki właśnie miałem plan. Łatwo jest zinterpretować źródło tych imion. Święta Maria Magdalena (uproszczona wersja właściwego imienia i miejsca pochodzenia: „Maria z Magdalii”) była jedną z najbliższych współpracownic Jezusa Chrystusa podczas Jego ziemskiego pielgrzymowania. Utożsamia się ją często z postacią jawnogrzesznicy, która – uratowana przed kamienowaniem – ruszyła za Chrystusem, więcej nie grzesząc. Ona też miała obmyć Jego nogi wonnym olejkiem. Jako pierwsza miała ujrzeć Chrystusa żywego po zmartwychwstaniu. Choć nie było kobiet wśród dwunastu apostołów – Maria Magdalena byłaby pierwsza, gdyby było to możliwe.

Ale byłby ze mnie wyrodny ojciec, gdybym wszystkie swoje dzieci obdarzył orędownictwem dwójki świętych patronów, a najmłodszą córkę tylko jedną – choćby nie wiem jak wspaniałą. Dlatego Postanowiłem odszukać jeszcze kogoś, kto mógłby wstawiać się u Boga za naszą córką. I tak, obok świętej Marii Magdaleny, Marysia dostała za patronkę świętą Magdalenę z Nagasaki. Wybór tej świętej był dla mnie wielką radością, ponieważ sam kiedyś przeżywałem fascynację Japonią i pragnąłem jechać tam jako misjonarz. Magdalena była Japonką urodzoną w Nagasaki, wywodzącą się z rodziny chrześcijańskiej. Po przybyciu augustiańskich misjonarzy do Japonii sama wdziała ich habit i służyła przy kilku ojcach misjonarzach. Wszyscy oni zginęli w Nagasaki śmiercią męczeńską. Ona sama, po tym jak opowiedziała się przed lokalnymi władzami jako chrześcijanka, była torturowana i ostatecznie zginęła na narzędziu tsurushi. Zmarła w 1634 roku.

Wspomniałem o kluczu doboru imion w naszej rodzinie. Zawsze pamiętamy, by przed pojawieniem się dziecka „po tej stronie brzucha” odpowiednio przemyśleć wybór świętych, którzy będą czuwać nad jego życiem. Wiem, że to bardzo ważne, by można było się zwrócić do konkretnej osoby, którą rodzice wybrali na patrona – lub którą sami sobie wybraliśmy przy bierzmowaniu. A teraz, w Noc Wszystkich Świętych, warto tym bardziej przypomnieć sobie o swoich świętych patronach, spojrzeć na nich jako na wzór wiary i podziękować Bogu, że postawił ich na naszej drodze.

____________________________________

We wpisie wykorzystano obraz świętej Magdaleny z Nagasaki pochodzące ze Wikipedii, za:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Magdalena_z_Nagasaki
http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cevang/pont_soc/pospa/documents/rc_pospa_doc_20020415_pms-directory-asia_it.html

Categories: Bóg i miłość | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Święci na każdy dzień

A skoro na każdy, to także na ten. Ma to swoje szczególne uzasadnienie w tym, że dziś właśnie jest wigilia uroczystości Wszystkich Świętych. I choć każdego dnia wyłuskamy jakiegoś świętego patrona, który opiekuje się osobami tego dnia obchodzącymi imieniny (i nie wykluczam tu nawet wigilii Bożego Narodzenia, choć uznawanie Adama i Ewy za świętych pozostaje w sferze kontrowersji), to tego jednego dnia – 1 listopada – cieszymy się z orędownictwa ich wszystkich. A dziś, choć to dopiero wigilia i – zgodnie z kalendarzem liturgicznym – wspomnienie św. Alfonsa Rodrigueza – warto już do tego święta odpowiednio się przygotować.

Mateusz_1

Jeden Mateusz wziął św. Mateusza

Mateusz_2

Drugi Mateusz też

Mówiąc o przygotowaniu nie mam na myśli posprzątania grobów, kupienia zniczów, wieńców, najnowszego futra (choć w tym roku pewnie będzie koło 20 stopni). Uroczystość Wszystkich Świętych nie ma nic wspólnego ze Świętem Zmarłych. Coś takiego, jak święto zmarłych tak naprawdę w ogóle nie istnieje. Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych pojawia się oczywiście następnego dnia, 2 listopada. Nie jest to jednak święto i nie obejmuje swoim zakresem wszystkich zmarłych. Wspomnienie w kalendarzu liturgicznym to tak naprawdę dzień zwykły. Codziennie jest jakieś wspomnienie i dla niektórych może być ważnym świętować to wspomnienie, jednak nie ma takiej konieczności. Msze święte w kościołach odbywają się w rytmie dnia powszedniego. 2 listopada zaś wspomnienie obejmuje wszystkich wiernych zmarłych – a wiernych to znaczy takich, którzy zawierzyli Chrystusowi. Ma to oczywiste koneksje z uroczystością Wszystkich Świętych. O ile bowiem pierwszego dnia czcimy i wzywamy wszystkich tych, co do których już mamy pewność, że uzyskali zbawienie i przebywają w chwale Bożej, o tyle drugiego dnia myślimy o tych, którzy być może od tego zbawienia byli daleko, ale dążyli do niego starając się je osiągnąć.

Św. Daniel

Św. Daniel

Aleksandra

Ole przestały być rozróżnialne przez św. Aleksandrę

Nie mówimy natomiast o wszystkich zmarłych. Zmarłych ateistach, satanistach, tych, którzy odeszli od Boga. Choć oczywiście rozumienie słowa „wierny” może być różne. Możemy zatem mieć nadzieję na ostateczne nawrócenie wszystkich przed śmiercią, możemy też o wiernych myśleć w kategorii ochrzczonych. Albo nieochrzczonych, acz wierzących. Albo mnóstwo innych możliwych scenariuszy. Podstawowym znaczeniem jednak słowa „wierny” jest fakt ufności Bogu i podążania Jego ścieżką.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy zarówno 1, jak i 2 listopada poogarniali nasze rodzinne groby i zatopili się w zadumie nad przemijalnością tego świata.

Kamil

Św. Kamil

Św. Weronika

Św. Weronika

W uroczystości Wszystkich Świętych chodzi jednak o coś zgoła innego. Ten dzień to moment ogromnej radości wśród wiernych Pańskich, ponieważ cieszymy się radością tych, którzy szli przed nami i pokazali nam, jak dojść do chwały Pana. Patrzymy na tych wszystkich grzeszników, ubłoconych po pachy, którzy zawołali do Pana i On wyciągnął ich z tego błocka. A potem oni poszli za Nim, żeby dotrzeć do Jego Królestwa, ale też żeby innym pokazać właściwą drogę. To dzień ogromnej radości z wielkiego daru życia wiecznego, które Bóg obiecał nam i tak wielu już udzielił. I dalej pragnie udzielać. Dzień zwykłych ludzi, takich jak my, którzy potrafili naprawdę do końca zaufać Chrystusowi. Ten dzień najbardziej ze wszystkich jest dla nas nadzieją na to, że nie tylko Chrystus zmartwychwstał i wniebowstąpił, ale że również my zmartwychwstaniemy i mamy szansę na wniebowstąpienie.

Joanna_2

Św. Joanna Myrrhbearer

Joanna_1

Św. Joanna d’Arc

W związku z uroczystością Wszystkich Świętych wiele środowisk katolickich rozpoczęło akcję, która mnie urzekła. Akcja polega na zmienianiu swoich zdjęć profilowych na portalach społecznościowych (głównie na Facebooku) na wizerunki świętych. Byłem jednym z pierwszych wśród znajomych, którzy natchnieni akcją dokonali podmianki, ale im bliżej 1 listopada, tym bardziej lawinowo zamiana profilówek się odbywała. Sytuacja była naprawdę wzruszająca, kiedy nawzajem z Żoną sobie relacjonowaliśmy na gorąco: „Ola z Mateuszem zamienili!” „Adam z Asią też zamienili!” i tak dalej. Kiedy poddawało się sugestię konkretnej osobie i ta osoba, z początku trochę niepewnie, ostatecznie decydowała się na zmianę z niekwestionowaną satysfakcją. Zadziwia jak wiele osób w dzisiejszych czasach pamięta o tym, kogo wspominamy w okresie przed i po 1 listopada, a przede wszystkim w trakcie. Dlatego właśnie postanowiłem w tym wpisie zamieścić galerię wybranych wizerunków dostępnych na portalu, z którego korzystam. Dlatego, że to piękna i wzruszająca akcja.

Honorata

Św. Honorata

Albert

Św. Brat Albert, czyli św. Adam

Oczywiście nie jest tak, że przeciwnicy obnoszenia się ze swoją wiarą nie stają w opozycji do akcji. Lawinowe zmiany zdjęć profilowych nazywają idiotyczną modą na ikony, pytają czy opłatkiem też się zamierzamy dzielić na Facebooku i twierdzą, że mają trudność z odbiorem tej sytuacji, bo portal z którego korzystamy nie jest w stanie przefiltrować wszystkich danych zgodnie z ich preferencjami, zanim wpadną w ich oczy. To akurat jest smutne. Świat jest wielki, a świat wirtualny jeszcze większy. A jednak z drugiej strony właśnie dzięki tej gigantycznej sieci oplatającej cały świat ludzie stali się sobie mniej odlegli niż kiedykolwiek w dziejach. Wprawdzie można gołym okiem zauważyć zagrożenie zatopienia się w „virtualu” kosztem życia w „realu”, ale jednocześnie da się zobaczyć, że dzięki „virtualowi” znamy całe mnóstwo ludzi, odbiorców naszych przekazów, których w „realu” nigdy byśmy nie spotkali. Założyłem konto na Facebooku żeby zagrać w polecaną mi grę. By w nią grać, musiałem mieć „sąsiadów”. By ich mieć, musiałem ich poszukać. I tak oto, grając w grę, zaprzyjaźniłem się ze śliczną dziewczyną z Tajwanu i brodatym Redneckiem z Ameryki. A skoro teren oddziaływania jest tak szeroki, a my – chrześcijanie – mamy obowiązek nieść Chrystusa do wszystkich narodów i robimy to naszym codziennym życiem, to taki sam obowiązek mamy nieść Chrystusa w świecie wirtualnym i na portalach społecznościowych. Naszym obowiązkiem jest właśnie oddziaływanie przekazem ewangelizacyjnym na wszystkich, których spotykamy – po tej czy po tamtej stronie komputera. Mamy obowiązek opowiadać o

Patryk wezwał św. Antoniego

Patryk wezwał św. Antoniego

Łukasz

Św. Łukasz

Chrystusie, a kto chce słuchać, będzie słuchać. A kto nie chce słuchać, może się od tego odciąć. Jedna znajoma, zazwyczaj mi przeciwna, taka, z którą toczę zacięte batalie o aborcję, napisała mi w obronie akcji: „Zupełnie nie wiem w czym problem – jak się ludziom podoba, niech mają wizerunki świętych jako zdjęcie profilowe, niech inni mają dynie i nietoperze. W zasadzie uważam, że to fantastyczna inicjatywa z tymi ikonami”. To podniosło mnie na duchu. Akcja podoba się nawet niektórym osobom, które na co dzień sceptycznie podchodzą do Kościoła i wiary w ogóle.

Pierwotnie notka miała nosić tytuł „Świętymi w Halloween”. Przeszła mi jednak przez głowę myśl, którą później ta sama, wspomniana już znajoma wyraziła w swoim komentarzu: „tylko nie kumam, czemu musi mieć charakter antyhalloweenowy”.

Św. Tomasz Morus

Św. Tomasz Morus

Ela wzięła św. Katarzynę

Ela wzięła św.Katarzynę

Można wyjaśniać dlaczego ma charakter antyhalloweenowy, ale w rzeczywistości prawdą jest, że tego typu inicjatywy nie powinny być „anty”, lecz raczej „pro”. Tak naprawdę nie mamy przede wszystkim w obowiązku walczyć ze zgubnym zabobonem Halloween. Przede wszystkim mamy obowiązek głosić Zmartwychwstałego Zbawiciela i wspominać chrześcijańskie tradycje. Inicjatywa zamieszczania na swoim profilu zdjęć świętych patronów przypomina nam o uroczystości Wszystkich Świętych. Która, wbrew pozorom, ma o wiele silniejsze oddziaływanie, niż Noc Wszystkich Duchów.

 

Maurycy

Patron bloga – św. Maurycy

Agnieszka

Św. Agnieszka

I choć mój blog to nie Facebook, i ja postanowiłem tymczasowo dokonać zmiany wizerunku. Bardzo przyzwyczaiłem się do mojego Maurycego od Hawranka (choć nigdy nie upewniłem się, czy nie jest to jednak Hawranek od Maurycego), ale dla tej szlachetnej okazji na chwilę może go zastąpić święty Maurycy z włócznią. Niech żyją wiecznie Wszyscy Święci! Alleluja!

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 6 Komentarzy

Imieniny

Bardzo ciekawe zdarzenia miało miejsce w moim życiu, coś co Cytrynna nazywa „chodzącymi motywami”. Motywy chodzą grupami, a co najmniej parami, jak wynika z wpisu owej. Ten przyszedł parą, ale wystarczyło, by stworzyć w mojej głowie pomysł na ważną notkę.

Popołudniu zajmowałem się synkiem bliskiej znajomej, podczas gdy ona podążyła do lekarza z migrenowym bólem głowy oraz po odbiór córki z przedszkola. Po powrocie opowiedziała mi, że siostry-przedszkolanki dały córce w przedszkolu cukierki, żeby je rozdała dzieciom, bo myślały, że ma imieniny. Po rozwinięciu tematu okazało się, że tak do końca nie wiadomo, czy siostry się pomyliły, bo córka zwyczajnie imienin nie obchodzi i jej mama nie wie właściwie, kiedy one wypadają. W tym domu obchodzi się urodziny. Z kolei po powrocie do własnego domu dostąpiłem zaszczytu przeczytania maila imieninowego, w którym znajoma nosząca imię Aleksandra życzyła mojej żonie, również Aleksandrze, wszystkiego dobrego, ponieważ ten dzień wybrała sobie na swoje imieniny i pomyślała, że moja żona mogła wybrać ten sam dzień. Notka zrodziła się w mojej głowie.

Cała sprawa nie wydaje się taka ciekawa, ot, kwestia obchodzenia czy nieobchodzenia imienin, dopóki nie spojrzy się na chrześcijańskie znaczenie imienia i dnia imienin – a wszystkie wymienione osoby są wierzącymi i praktykującymi katolikami. Otóż tradycją chrześcijan od najwcześniejszych lat chrześcijaństwa było nadawanie imion na cześć osób, które żyły w Kościele wcześniej i osiągnęły świętość. Nadawano więc imiona pod kątem patronów – osób, które miały za dziećmi (lub chrzczonymi dorosłymi) orędować u Boga w Niebie. Od dawna więc w Kościele dzień imienin jest świętowany huczniej, niż dzień urodzin, bo urodziny nie wnoszą wiele do naszego życia (niektórzy twierdzą wręcz, że należałoby obchodzić dzień „poczęcin” zamiast urodzin), a imieniny są dniem, w którym czcimy Boga przez naszego patrona, którego wspominamy tego dnia – najczęściej jest to rocznica jego śmierci, ale wspomnienie może być ustalone także na inny dzień, oczywiście ustala to Kościół. Są osoby, które dzień imienin traktują jako pamiątkę chrztu, ponieważ łączą sam fakt przyjęcia chrztu z nadaniem imienia, a więc i wyborem patrona. Połączenie nie jest nieuzasadnione, nawet gdy dziecko ochrzczono w innym dniu, niż przypadał dzień patrona.

My sami nadajemy naszym dzieciom imiona patrząc na patronów, którzy w Niebie będą za nimi orędować (i oto zamierzam wreszcie zdradzić część tożsamości dzieciów na blogu, czego dotąd unikałem skrupulatnie). Nasz syn nosi imiona Gabriel Michał, ma imieniny 29 września, dlatego, że tego dnia wspominamy świętych archaniołów, którzy nad nim czuwają. Córce nadaliśmy imię ze względu na zamiłowanie do niego od dawna, a imieniny ustaliliśmy, ponieważ dzień który wypadał miał dla mnie szczególne znaczenie. Jednak Natalia Agnieszka również obchodzi imieniny w dniu swojej patronki, świętej Natalii z Toledo, ściętej około 852 roku za wiarę. Drugich imienin nie obchodzimy, ale wypadają 21 stycznia, w dniu św Agnieszki Rzymianki, męczennicy.

Wybierając dzień imienin swoich czy swoich dzieci, wybieramy jednocześnie patrona dla siebie czy dziecka. Osobę, która w Niebie ma na nas uważanie, która z Bogiem rozmawia o naszych sprawach. I tak moja żona obchodzi imieniny 18 maja, jej patronką jest więc św. Aleksandra z Ancyry (Ankary), która miała być jedną z sześciu dziewic utopionych w grzęzawiskach za oddawanie czci Bogu i odmowę przemarszu z posążkiem Artemidy. Aleksandra z 12 grudnia ma zaś za patrona mężczyznę, św. Aleksandra umęczonego w Aleksandrii w 250 roku wraz ze św. Epimachem za niewzruszoną wiarę mimo licznych tortur. Córka zaś znajomej, nosząca imię Łucja, jeśli rzeczywiście jej imieniny przypadają 13 grudnia, jest pod patronatem św Łucji z Syrakuz, męczennicy, której ukazała się św. Agata i przepowiedziała jej śmierć męczeńską. Łucja odwołała wolę zamążpójścia i ślubowała czystość, za co niedoszły mąż wydał ją na śmierć, wyjawiając, że była chrześcijańską. Jeśli jednak znajoma nie wybrała jeszcze patronki, może odnaleźć wspomnienie innych świętych Łucji (wygląda na to, że głównie są to chińskie i koreańskie męczennice. Co otwiera dodatkowy rozdział znaczenia imienia – chrześcijanie na wschodzie przyjmują bowiem jak widać imiona świętych katolickich, choć przez lata nosili swoje szlaczkowe imiona), albo nawet wybrać na patronkę Łucję z Fatimy (koleżankę Franciszka, to ma znaczenie), która jeszcze wprawdzie błogosławioną nie jest, ale proces beatyfikacyjny jest w toku i w trybie przyspieszonym. Spodobał mi się też pomysł na wzięcie jako patronkę bł. Łucji z Narni. Okazuje się, że nie chodzi o Łucję z Narni po drugiej stronie Starej Szafy, lecz o włoską zakonnicę, stygmatyczkę i mistyczkę. Wspomnienie: 14 listopada.

Pamiętajmy zatem, że imiona które nadajemy naszym dzieciom i które sami nosimy, mają nie tylko znaczenie symboliczne czy sentymentalne, ale przede wszystkim wskazują na to, kto spośród świętych i błogosławionych Kościoła Niebieskiego opiekuje się nami i naszymi dziećmi. Dlatego zachęcam do zwrócenia szczególnej uwagi na to, jakich patronów wybierzemy. I do świętowania imienin!

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 8 Komentarzy

Uroczystość wszystkich diabłów

Uroczystości w Kościele Katolickim, wbrew pozorom, nie jest przesadnie wiele. 1 listopada, Wszystkich Świętych, to jedno z nich. 2 listopada przypada natomiast wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych i właściwie to wówczas powinniśmy zbierać się ze zniczami na cmentarzach w radosnej (bo pełnej nadziei) zadumie. Jutrzejsza uroczystość jest natomiast niezwykle radosna – świętujemy ją z wszystkimi tymi, o których już wiemy, że są zbawieni. Tradycja jednak pozwala nam te dwa dni utożsamiać i połączyć, choć nie do końca poprawnie i z pewnością z brakiem rozumienia wśród wielu.

A dziś, tak dla odmiany, mamy Halloween. Właśnie o tym dniu myśląc nazwałem notkę uroczystością wszystkich diabłów. 2 listopada jest wspomnienie zmarłych, 31 października jest dzień świętowany tak hucznie, że swobodnie można nazwać go uroczystością. Teoretycznie miałby to być dzień poświęcony zmarłym. Jednak, czy w rozumieniu chrześcijańskim, obchodzimy ten dzień jako wspomnienie naszych bliskich, którzy już odeszli? Niestety nie. Dziś dzieci przebierają się za wszelkiego rodzaju potwory, chodzą od domu do domu (coraz bardziej popularne w Polsce), proszą o cukierki (albo najlepiej o pieniądze), a jak nie dostaną – niekiedy obrzucają drzwi domów jajkami. Więcej! Zarówno dzieci, jak i dorośli urządzają sobie bale przebierańców, na których wielką atrakcją jest wywoływanie duchów – bo to przecież noc duchów. W czym ja, chrześcijanin, widzę problem? Po pierwsze Halloween to dzień, w którym ani odrobinę nie kierujemy swoich myśli w stronę Boga. Po drugie – odwołujemy się dziś do mocy i wierzeń, które sięgają swoją historią czasów pogańskiego okultyzmu i druidyzmu. Po trzecie – dzień ten, poprzez podniecenie społeczne związane z przeżywaniem go, nieprzyjemnie i coraz bardziej zagłusza swoje źródło, a więc Bożą uroczystość Wszystkich Świętych. Bo przecież to stąd, że 1 listopada jest Wszystkich Świętych, 31 października uczyniono jego wigilią. Tymczasem uroczystość Wszystkich Świętych, a także odwiedziny grobów bliskich i palenie zniczy nikną w krzyku przebranych za potworki dzieciaków i wywołujących demony nastolatków…

Nie mam na ten temat wiele więcej do powiedzenia. Może poza tym, że ten, kto świętuje Halloween i uważa się za chrześcijanina, powinien się jeszcze raz zastanowić nad swoją wiarą. Bo z Halloween jest podobnie, jak z wieloma innymi sprawami: we wszechświecie są dwa rodzaje mocy tzw. nadprzyrodzonej. Wywoływanie duchów i zabawa w czczenie ich nie pochodzi od Boga. A czyja jest ta druga moc?

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 3 Komentarze