Monthly Archives: Styczeń 2011

Changing everyday

Za połową miesiąca, nawet nie zauważyłem, że styczeń tak szybko upłynął. Ciężki krzyż mają ze mną moi czytelnicy. I oczywiście planowałem napisać jakąś ciekawą notkę w kwestii rozwodów, i o chrzcie jeszcze raz. I zebrało mi się na osobiste wynurzenia, znowu.

Wraz z moim półtorarocznym człowiekiem spakowaliśmy się we czwartek i wyruszyliśmy w odwiedziny do moich rodziców, a więc do mojego domu rodzinnego. Żonę zostawiłem w domu, tym właściwym, żeby chwilkę odpoczęła. I czuję się trochę jak kawaler. Nie, nie do końca – po pierwsze ze względu na przypadłość (najwspanialszą na świecie – cieszę się, że jesteśmy tu razem), a po drugie ze względu na miejsce w którym się znalazłem. Czuję się więc nie jak kawaler, a raczej jak nastolatek. I to nie jest kwestia tego, w jaki sposób jestem traktowany. Zupełnie inaczej, niż za czasów gdy z tego pokoju wychodziłem, żeby dojść do liceum. Jestem synem, ale jednak już żonatym i dzieciatym synem. To raczej moje własne odczucia na to wpływają. Bo to miejsce nieodłącznie kojarzy mi się z moją nastoletniością.

Przeprowadzka w czasach liceum. Moja pierwsza miłość „przeprowadzała się” tu razem ze mną. Kiedy mieszkanie się budowało, razem przychodziliśmy na budowę i różnie się działo… Dziś to wydaje się takie zabawne. I takie odległe. Potem miałem przygodę z Seminarium, również przyjeżdżałem na święta – a w wakacje założyłem pierwszy blog. Potem dzięki pomocy najbliższych znalazłem się w Łodzi, a rok później spotkałem kogoś, kogo nie spodziewałem się spotkać. Kogoś, kogo nie chciałem spotkać.

Życie zmienia się każdego dnia. Zapragnąłem napisać tę notkę, bo kiedy jechałem z G.M. i radio Vox przestało odbierać, wrzuciłem pierwszą płytę na którą natrafiła moja dłoń – to były Cranberries. I w moje uszy uderzyła piosenka „Dreams”. Taka, mówiąca o zmianach. Zmiany są nieuniknione. Ale są piękne. Bóg wie dobrze, co trzeba zmienić, a co pozostawić po staremu.

Spotkałem moją przyszłą Żonę. Ci, którzy lepiej mnie znają, wiedzą, że wcale nie chciałem jej wtedy spotkać. Byłem po kolejnym niefortunnym związku i jedyne czego pragnąłem, to zatopić się w głębi dekadencji, grzechu i rozpusty. Chodziłem na dyskoteki – i dlatego dziś nie wierzę, że chłopak który chodzi na dyskoteki szuka tam żony. Ja nie szukałem. Szukałem jedynie przelotnych, emocjonalnych „więzi” czy może raczej wyłącznie „spotkań”. I już wówczas z pewnością nie chciałem się żenić. A jednak Bóg miał dla mnie niespodziankę.

Nieco ponad rok później byliśmy małżeństwem – dokładnie dwa lata po początkach naszego randkowania zostaliśmy rodzicami (wszystko we właściwym czasie, czyli po Bożemu). Ja już nie chodzę na dyskoteki, kończę za to teologię, o czym marzyłem odkąd podziękowano mi w Seminarium. Dwa lata się błąkałem, a jednak wróciłem. I może… choć to nic pewnego… zostanę jeszcze na uczelni i – tak jak Pani Ela – zrobię doktorat? Byłoby pięknie.

Moje życie jest serią spełnionych marzeń. Zupełnie niechcący… Dziękuję Ci za to, Panie Boże.

Mój dom już nie jest tutaj. Tu wspominam jedynie piękne czasy mojej nastoletniości, które dawno, dzięki Bogu, minęły. I tęsknię do mojej jedynej prawdziwej, wybranej nie do końca chcący miłości… Jutro już będziemy razem, Kochanie…

A moja pierwsza miłość? Heh, szczerze mówiąc zawsze miałem nadzieję, że ta historia jest już raz na zawsze zamknięta. Aż tu nagle, pewnego dnia spotykam ją na uczelni. I się okazuje, że w mieście, w którym skończyła studia, nie było pracy. Więc zatrudniła się na moim uniwersytecie… Pan Bóg ma jednak coś w rodzaju poczucia humoru. Z tym że nie wiem, czy ktoś poza Nim się śmieje :).

„Oh, my life is changing everyday,
In every possible way.
And oh, my dreams, it’s never quite as it seems,
Never quite as it seems.

I know I’ve felt like this before, but now I’m feeling it even more,
Because it came from you.
And then I open up and see the person falling here is me,
A different way to be.

I want more impossible to ignore,
Impossible to ignore.
And they’ll come true, impossible not to do,
Impossible not to do.

And now I tell you openly, you have my heart so don’t hurt me.
You’re what I couldn’t find.
A totally amazing mind, so understanding and so kind;
You’re everything to me.

Oh, my life,
Is changing every day,
In every possible way.

And oh, my dreams,
It’s never quite as it seems,
‚Cause you’re a dream to me,
Dream to me.”

Dreams – The Cranberries

Categories: O mnie | Tagi: , , , , | 2 komentarze