Monthly Archives: Październik 2010

Jezus i Mahomet

W dzisiejszych czasach, czasach pełnych tolerancji do wszystkiego i wszystkich, kiedy chrześcijaństwo stawia się na jednym poziomie z mahometanizmem, judaizmem a nawet buddyzmem, siłą rzeczy Jezusa traktuje się jako jednego z wybitnych przywódców religijnych, obok Mojżesza czy Abrahama, Mahometa, Buddy, Marcina Lutra… Mówi się: każda religia jest taka sama, niesie za sobą to samo, wszystko więc jedno w co się wierzy (z drugiej strony spróbuj powiedzieć to w jednym z krajów bliskiego wschodu). Mnie jednak, jako studenta teologii, ale przede wszystkim jako katolika, obowiązuje przekazywanie nie popularnych podań relatywistycznych, ale prawdy.

Chciałbym się skupić na różnicach, jakie istnieją między Jezusem a Mahometem. To nie będzie długi i dokładny wywód – pragnę jedynie podkreślić dlaczego to Jezusa warto słuchać raczej niż Mahometa. Mahomet, jak wiadomo, otrzymał objawienie od archanioła Gabriela. Oprócz tego podobno był w niebie ze swym koniem. To wszystko jest naprawdę bardzo ciekawe, ale ja widzę pewien brak spójności. Jezus czynił wiele rzeczy: nauczał, uzdrawiał, nawet wskrzeszał zmarłych. Spotkał się też pewnej nocy z Mojżeszem i Eliaszem, w tym czasie przemieniając się, przez co wyglądał wspanialej niż zazwyczaj. Wreszcie umarł, ale trzy dni później zmartwychwstał. Wiecie w czym widzę brak spójności? W tym, że Jezus na te wszystkie wydarzenia miał świadków, którzy mogli to potwierdzić. Świadkami uzdrowień i wskrzeszeń byli chociażby sami uzdrowieni czy wskrzeszeni, ale również uczniowie Jezusa. Za Jego przemianą na Górze Tabor przemawiają apostołowie, których wziął tej nocy ze sobą. Również po zmartwychwstaniu ukazał się wielu osobom, które z czystym sumieniem mogły to potwierdzić. A Mahometa pędzącego konno do nieba nikt nie widział. Tak, jak nikt prócz niego nie widział mówiącego doń anioła Gabriela. A więc mogło się to wydarzyć – ale mogło być równie dobrze wytworem wyobraźni założyciela muzułmaństwa.

Kolejnym problemem w istnieniu Islamu jest coś, na co już nawet Benedykt XVI zwrócił uwagę. Otóż chrześcijaństwo przynosi wypełnienie judaizmu. Wyczekiwany Mesjasz wreszcie przychodzi, wyzwala ludzi z grzechu i daje im zbawienie. A po nim przychodzi Mahomet. I żeby stworzyć nową wiarę, musi zanegować wiele z tego, co było wcześniej powiedziane. Neguje więc Bóstwo Jezusa (bo Bóg jest tylko jeden – i tym Bogiem jest Allah), neguje Jego mesjanizm, czyniąc z Niego jednego z wielu proroków. Nic z tego, że swoje objawienie opiera na przesłaniu Starego i Nowego Testamentu, skoro to, co w nich najważniejsze, postanawia odrzucić. Neguje zmartwychwstanie Jezusa, choć jest ono na kartach Ewangelii wielokrotnie poświadczone. Jeśli dokładniej przyjrzymy się trzem wielkim religiom świata, to zauważymy, że judaizm jest religią prawa, chrześcijaństwo jest religią Ewangelii, ponieważ Jezus Chrystus odrzucił suche przestrzeganie prawa jako drogę do zbawienia, zaś islam ponownie jest religią prawa, które Mahomet wprowadził, rezygnując jednocześnie z innowacji wprowadzonych przez chrześcijaństwo. W ten również sposób cofnął się jakoby do czasów przedchrześcijańskich, nie wprowadzając jednocześnie nic nowego.

Specyficzną kwestią dla Jezusa jest również to, że żaden inny przywódca religijny nie podawał się za Boga i nie potrafił tego udowodnić. On jeden używał wobec siebie słów, które do Boga się odnoszą (mówiąc o sobie np. „Ja jestem”), on też nie zaprzeczył, gdy Tomasz powiedział do Niego „Pan mój i Bóg mój”. Mahomet nie miał się za Boga – nie miał też za Boga Jezusa. Mojżesz też nigdy nie miał się za Boga, a nawet Budda, którego dziś wielu zafascynowanych dalekim wschodem europejczyków błędnie za boga uważa. Jeden Jezus mówił o sobie jak o Bogu. Podkreślał również, że kto w Niego wierzy, ten będzie zbawiony. Co więcej: podkreślał bardzo mocno, że jeśli ktoś ma możliwość uwierzenia w Niego, ale z niej nie skorzysta, ten nie będzie miał szans na zbawienie.

Dlatego też żaden szanujący się człowiek, znając choćby bardzo ogólnie przesłanie dwóch pokrótce przedstawionych tu religii, nie może powiedzieć, że to wszystko jedno, w co wierzą ludzie. Czy są chrześcijanami, czy mahometanami. Nie ma znaku równości między żadnymi dwiema religiami, a z całą stanowczością nie można go postawić między chrześcijaństwem, a jakąkolwiek inną religią. Bo poza Chrystusem nie ma zbawienia. A Mahomet mógł być oczywiście wspaniałym, charyzmatycznym głosicielem Prawdy na wschodzie. Niestety, troszkę spaprał sprawę…

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 4 komentarze