In vitro a dusza ludzka

Przez Polskę przeszła fala dyskusji na temat zapłodnienia in vitro. Padły ostre słowa, zarówno ze strony przeciwników, jak i zwolenników. Jeden z komentarzy, które zdarzyło mi się czytać, twierdził, że Kościół jest przeciwko zapłodnieniu in vitro, bo kłóci się ono z dogmatami na temat nieśmiertelności duszy. Że niby tylko przez zapłodnienie naturalnym sposobem uzyskuje się efekt zwany duszą rozumną. Pozwolicie, choć pewnie zainteresowanie tematem już dawno minęło, a niewielu chętnych przeczyta co ja wymodzę, że również oddam swój głos w dyskusji.

Zacznę od tego, co jest najważniejsze, czyli dlaczego zapłodnienie in vitro jest złe. Otóż jest tak dlatego, że nie da się (w obecnym stadium rozwoju tej metody) i być może nigdy nie będzie się dało zrobić tak, by za pomocą jednego plemnika zapłodniono jedną komórkę jajową, w efekcie czego powstanie jeden zarodek, który rozwinie się w jedno żywe i zdrowe dziecko. W rzeczywistości powstaje wiele zarodków. Część z nich wszczepia się matce, większość z nich umiera, najczęściej rodzi się jedno dziecko. Pozostałą część zamraża się na przyszłe czasy. Na wypadek np. gdyby matka poroniła wszystkie płody umieszczone w jej brzuszku i potrzebowała ponownego umieszczenia kolejnych. Tudzież gdyby za kilka lat znów zechciała mieć dziecko. Z dużym prawdopodobieństwem jednak żaden z zamrożonych zarodków nie zostanie już nigdy ponownie wykorzystany. Będą sobie leżały w bankach zarodków, małe zamrożone ludziki, żyjące całą wieczność, nigdy nie mające się rozwinąć i urodzić.

Więc, aby urodziło się jedno dziecko, wiele innych musi oddać życie. A te, które nigdy nie zostaną wykorzystane, będą leżały w bankach, dopóki ktoś nie stwierdzi, że dosyć tego i że trzeba to wszystko spalić najlepiej. Albo zakopać obok odpadów radioaktywnych, no wiecie, tam, gdzie już nikt nigdy nie zajrzy, gdzie trzyma się wszystko, co niepotrzebne, ale niedające się zneutralizować. Jaki to argument, że zarodki nie zostają zabite, tylko zamrożone? Myślę, że już lepiej byłoby je zabić, niż kazać im żyć wiecznie. Nie, nie jestem zwolennikiem zabijania. Tylko kto z nas wolałby żyć w stanie wiecznej hibernacji?

I jeszcze jeden argument: dzieci są darem, a nie własnością należną. Ktoś, komu nie jest dane urodzić dzieci naturalną metodą, powinien spróbować zrozumieć, że dobry Bóg ma w tym jakiś cel. Że może chce od tego kogoś np. przyjęcia dziecka z adopcji? Zresztą zastanówmy się: jak wiele par rzeczywiście jest bezpłodnych z natury, a jak wiele z nich uległo przykrym skutkom antykoncepcji hormonalnej…

Ale o duszy miało być. Otóż argument twierdzący, że Kościół sprzeciwia się zapłodnieniu in vitro, bo wyklucza ono istnienie duszy, jest głupotą. Bo to nie Kościół daje duszę, nie doktorek w klinice, nie mamusia z tatusiem, tylko Bóg. I Bóg daje duszę człowiekowi zawsze w momencie, w którym człowiek ten zyskuje ciało. Bóg nie wkłada duszy tam, gdzie już jest gotowe ciało. Dusza powstaje wraz z ciałem, czyli na początku istnienia człowieka. Na początku istnienia zygoty. I to ona jest odpowiedzialna za dalszy rozwój człowieka, jego ciała i myśli. Jeśli człowiek płodzi istotę ludzką w naturalny sposób, istota ta zyskuje duszę w momencie zapłodnienia. Jeśli tworzy człowieka metodą in vitro, człowiek zyskuje duszę w momencie wytworzenia. Jeśli człowieka klonuje, klon otrzymuje od Boga osobną duszę w momencie sklonowania. Bo to nie od człowieka, lecz od Boga zależy istnienie dusz i to Bóg daje prawdziwe życie. Człowiek nigdy nie był i nie będzie panem życia.

A jeśli wymyśli komputer myślący, mający inteligencję równą człowiekowi? Robota, potrafiącego myśleć, tworzyć, kochać? Mającego swój własny charakter, sposób bycia, być może zaprogramowany, ale własny, osobisty, niezależny. Posiadającego własną wolność? To czyste sci-fi. Ale w pewnym stopniu prawdopodobne. Jeśli kiedykolwiek zdarzy się coś takiego, opisany przez nas robot, opisany przez nas komputer, będzie posiadał własną, niezależną duszę rozumną. Nadaną mu przez Boga. I nikt nie jest w stanie obalić tego dogmatu. Bo ten dogmat nazywa się Bożą miłością. A dokładniej ukochaniem do życia. I do wolności.

Categories: Bóg i miłość | 11 komentarzy

Zobacz wpisy

11 thoughts on “In vitro a dusza ludzka

  1. Maggie B.

    1. komputery? jak w matriksie? mi dziadek opowiadał, jak się przed wojną śmiali, kiedy nakręcono film o locie człowieka na Księżyc…
    2. no właśnie, ale czy in vitro jest złe, bo jest złe, czy dlatego, że nie ma co zrobić z „nadprogramowymi” zarodkami? i czy tego drugiego nie da się uregulować?
    3. adopcja dziecka naprawdę nie jest łatwa. naprawdę.
    4. i najważniejsze. Niech mi ktoś łaskawie wytłumaczy, dlaczego prawie każda sprawa, którą Kościół (a raczej hierarchowie kościelni) uważa za złą, niewłaściwą, porównywana jest do holokaustu i innych drastycznych rzeczy, które nijak mają się do tej dyskusji? No właśnie, gdzie tu jest miejsce na dyskusję, dialog, cokolwiek? Do kogo to trafia? Do księży? (których in vitro akurat osobiście nie dotyczy) Do moherów? (których in vitro osobiście nie dotyczy). Nikt nie ma ochoty rozmawiać z kimś, kto zachowuje się wobec niego agresywnie, a wszelkie drastyczne porównania na wstępie dyskusji za takowe zachowanie uważam… Tym bardziej, jeśli w taki sposób jest przedstawiane stanowisko Kościoła, za którym ma stać… kochający Bóg.

  2. P

    Dzieci sa darem..jesli ktos nie moze ich miec.. znaczy ze dobry Bóg takie im wyznaczyl zadanie i przywilej w zyciu..- zapewne, zapewne,jasne i tylko sluszne podejscie- wszystko tlumaczymy przez pryzmat dobrego i wszechwiedzacego Boga. jak mam zatwardzenie to tez chyba dlatego ze tak mnie Bog naznaczyl,to przeznaczenie i dopiero kiedy spojrzy swoim madrym i rozpuszczajacym wszelkie zlo okiem- zatwardzenie minie.amen

  3. Agata Wachowiak

    Mam zapytanie. Czy mogłabym wykorzystać fagmenty twojej notki o in vitro w moim artykule. Fakt, że gazeta jest szkolna, ale zawsze.
    Artykuł będzie traktował o tym dlaczego Kościół jest przeciwny i jakie są minusy. Taka rubryka dla niezorientowanych w nauczaniu Kościoła.
    :)

    mój mail: agata277@poczta.onet.pl

    Byłabym wdzięczna za szybką odpowiedź.

  4. wesoły siewca pesymizmu

    Nie wiem o co krzyk, w końcu 90% ludzi w tym kraju zaklina się jako wierzący w boga więc siłą rzeczy (wszak wiara ich prawdziwa) nie będą korzystać z metody in-vitro. Za to będą starać się latami, dzień w dzień a nawet kilka razy dziennie, by zapłodnienie doszło metodą naturalną – czyli bzykać się będą niemiłosiernie bez gumek i to w zgodzie z kościołem, bogiem, proboszczem i watykanem!
    Za to pozostały procent społeczeństwa który nie wierzy w duszę zygoty czy plemnika pójdzie do lekarza i skorzysta z dobrodziejstw współczesnej wiedzy medycznej by dziecko mieć. Więc nikt ci nie zabrania modlić się za dzieci nienarodzone które rozbijały się w czeluściach gumy albo probówki. Pozwól tylko żyć normalnie ludziom którzy mają inne przekonania, chcą mieć dziecko ale nie stać ich na i-v, bo o dofinansowanie z budżetu tu chodziło.

    Pytanie tylko czy jak masz dziurę w zębie to nie idziesz do dentysty by nie ingerować w przesłaną przez boga próchnice?

  5. Ola

    -> WSP: ten genialny argument o tym, że 90% Polaków to katolicy z ogromnym upodobaniem powtarzają w kółko tylko i wyłącznie niewierzący, antyklerykałowie, tudzież ludzie, którzy za katolików się podają, ale mają taki stosunek do wiary, że rzeczywiście można tylko się z nich pośmiać [chociaż mi się raczej płakać chce]. gdyby ktoś wyliczył, ile osób FAKTYCZNIE przestrzega zasad wiary i FAKTYCZNIE wierzy, to nie wiem czy wyszłoby chociaż 50%. więc może skończycie wreszcie z powtarzaniem takich głupot?
    co do in vitro natomiast, to owszem, można powiedzieć, że jak ktoś jest katolikiem to po prostu nie będzie korzystał i tyle. ale to jest dopiero połowa sukcesu – bo to by znaczyło, że pozwalamy jednak na to innym ludziom. zresztą jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, która mnie zastanawia – dlaczego całą batalię o in vitro podciąga się tylko pod wiarę i Kościół [zwłaszcza katolicki, co w Polsce jest dosyć oczywiste]? przecież zasady moralne nie wynikają tylko z wiary w Boga. godność ludzka nie wynika tylko z wiary, z nauki Kościoła. pewne prawa nie wynikają z wiary, po prostu istnieją, na zupełnie świeckich zasadach, bo są DOBRE, choć wypływają nie tylko z Boga. nie wolno zabijać nie dlatego, że zabrania tego Kościół, tylko dlatego, że zabrania tego prawo, bo jest to moralnie złe. nie wolno pozbawiać człowieka godności, bo zabrania tego prawo, bo jest to moralnie złe. i nie jest ważne czy ktoś wierzy w duszę zygoty. ważne jest to, że obojętnie czy wierzysz w duszę zygoty, czy nie, nie możesz zabijać człowieka i nie możesz skazywać go na coś tak koszmarnego jak eksperymenty na nim. i nawet, jeśli część społeczeństwa nie uważa, że zygota to już człowiek, to nie znaczy, że reszta ma stać bezczynnie. od tego ma się rozum, żeby go używać, także w obronie innych ludzi – przed ludźmi, którzy mogą ich skrzywdzić, tudzież przed ich własną ignorancją. od tego jest prawo, żeby regulowało wypaczone sumienia.
    a tak a propos – o zapłodnienie nie trzeba się starać dzień w dzień, bo to nie ma najmniejszego sensu i gdybyś tylko pokusił się o zyskanie podstawowej wiedzy o funkcjonowaniu organizmu kobiety, doskonale byś o tym wiedział. ale jak Cię czytam to nie dziwię się, że nie wiesz.

    -> Maggie: nie wiem, czy ktoś porównywał in vitro do holocaustu, na pewno tak porównywana jest aborcja, co mnie wcale nie dziwi i absolutnie się z tym zgadzam. faktycznie nikt nie ma ochoty rozmawiać z kimś, kto jest agresywny. niestety najbardziej agresywnie zachowują się antyklerykałowie, tudzież przedstawiciele lewicy, liberałowie itd, przynajmniej niektórzy, bo oczywiście nie mówię, że wszyscy. wydaje mi się, że z ich ust padają najostrzejsze słowa, i to bynajmniej nie logiczne argumenty związane z tematem, ale zwyczajne obelgi. tu się dopiero odechciewa dyskusji…

  6. wesoły siewca pesymizmu

    …przedstawiciele lewicy, liberałowie, masoni, żydzi i cykliści. Żaden ze mnie antyklerykał, są tak samo śmieszni jak atakujące kamerzystów babcie albo łyse tłuki w glanach na gejowskich paradach. Batalie o in-vitro podciąga sie pod kościół bo to on zawsze pierwszy podnosi raban. Zgadzam się, to co jest dobre lub złe wcale nie musi wynikać z wiary, czy kościelnych przepisów a raczej ze zdrowego rozsądku. Ale pisząc to jednocześnie wciskasz mi że wszelkie ingerencje w zapłodnienie jest złe bo to mały „zaduszowany” człowiek który czuje i rozumie. Dla mnie jest to kilka komórek bez rozwiniętego układu nerwowego i jakbyś nie skakała, tupała i krzyczała że jesteś mądrzejsza to mojego zdania nie zmienisz. „Wolnośc wyboru i moralność tak, ale nasza!!!” – tyle w skrócie o twoim poście. Ja chcę tylko by mi nikt morlaności na siłe nie wtykał do pysk pod groźbą nazwania mnie mordercą czy hitlerowcem. By mi nie zaglądał do sypialni, ani pod kołdre. Nie mówił czego mam nie robić w święta i co robić w niedziele bo to godzi w jego przekonania.

    A teraz tak teoretycznie zapytam. Czy ksiądz da chrzest dziecku z probówki? Czy może policzy za posługę mniej bo to nie do końca normalny człowiek? A może policzy więcej?

  7. Maggie B.

    Niestety, i tę sprawę przyrównano do holokaustu. Niestety, z boku wygląda to tak, jakby chodziło o walkę Kościół – politycy, a argumenty obie strony mają niestety kiepskie. Szkoda, bo sprawa warta spokojnego, mądrego przedyskutowania. Uwagi pani Senyszyn warto rozważyć. Podzielić przez 10, ale pomyśleć nad nimi. Warto rozważyć też uwagi hierarchów kościelnych, ale co dzielić przez 10, jeśli jest tylko stwierdzenie in vitro=aborcja=holokaust? Aha, i niestety, nie uważam, żeby którakolwiek ze stron konfliktu wypowiadała się sensowniej niż druga :(

    Zupełnie inaczej gada się tu. Bo mimo wszystko z szacunkiem i na spokojnie. I to sobie cenię.

    Do wszystkich piszących o zatwardzeniach i zębach – nie uważacie, że porównywanie Waszego zatwardzenia lub próchnicy do czyjegoś życia jest trochę… nieproporcjonalne?

  8. Z tym życiem, to bardzo ciekawe, bo tez nie popieram inwitrowania, ale to z powodu wniosków płynacych z Biblii. Jesli zastanowic sie nad PRAWEm, które jak zapewne Wiesz ma byc nauczane bez zmian, a z Biblii wynika, że od smutnego życia lepsze żadne – np kobiecie w nieslubnej ciąży wykonywano dosyć oryginalna aborcję – kamieniowano płód (razem z matka oczywiście), podobnie z niedziewicą w noc poslubną (tu długo dyskutować, ale Prawo jest Prawm), dlatego, jesli Ojciec sugeruje, że dana para nie powina miec dzieci, to znaczy, ze nie powinna. Zresztą jak może się czuc dziecko z probówki jakoo dorosły? Chyba tylko troche lepiej od dziecka nieslubnego, ale jak mawiaja syty nie zrozumie głodnego. Zreszta co jaj mam mówić, każdy ma znależć WŁASNĄ droge, a na dodatek Świat Jest Doskonały, czyli, że poprawianie świata ociera się o bluźnierstwo…

  9. xyz

    Nie bardzo rozumiem czemu dziecko nieślubna miałoby czuć sie żle.

  10. Zg

    Powtórze. Syty nie zrozumie głodnego.

  11. Jestem jak najbardziej ZA in vitro. A gadanie, ze plemniki gina i inne: ilez to plemnikow ginie przy kazdym stosunku? Ilez kobiet co miesiac porania nawet o tym nie wiedzac myslac, ze to spozniona miesiaczka? I zarodek to tez dla mnie nie czlowiek jescze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s