Przed ciszą wyborczą

Kiedyś ten blog był o wiele bardziej polityczny, niż teraz. Dużo bardziej zajmowałem się tą dziedziną życia, choć zawsze starałem się, by był to blog teologiczny. Dziś jednak nadal interesuję się polityką, mogę wręcz powiedzieć, że jestem w nią mocno wkręcony. Ale rzadziej wypowiadam się publicznie na jej temat. Dziś jednak, niedługo przed ciszą wyborczą, zabiorę na jej temat głos po raz kolejny. Przede wszystkim powiem: idźcie do wyborów! Inaczej inni wybiorą za Was!

Trochę Was może zdziwiłem tym zawołaniem. Tak naprawdę grafika, którą wrzucam razem z tym wpisem, zauważona niedawno na profilu Super Niani, jest z mojej strony swego rodzaju ironią. Dlaczego? Ponieważ komunikat na obrazku brzmi „Jeśli połowa wyborców zostanie w domu, to tych trzech wybierze władzę dla wszystkich dziesięciu”. Prawdopodobne założenie zaś osoby tworzącej i zamieszczającej tę ilustrację jest takie, że gdyby wszyscy poszli do wyborów, to tych trzech czerwonych zniknęłoby w tłumie 7 czarnych. Ale tak by nie było. W rzeczywistości – co też wpisałem w komentarzu na profilu wyżej wymienionej pani – statystyka jest nieubłagana. Gdyby do wyborów poszło dziesięciu, to sześciu z nich byłoby czerwonych. Oczywiście nie wolno wykluczać, że w podobnej sytuacji byłoby pół na pół, albo szala przechyliłaby się w inną stronę, ale to ma znaczenie przy 10 wyborcach. Przy połowie mieszkańców Polski ma to już tak naprawdę dużo mniejsze znaczenie.

Mimo wszystko namawiam do wzięcia udziału w wyborach i wybraniu zgodnie z własnym sumieniem. Nie chcę dziś agitować politycznie i przekonywać do głosowania na konkretne ugrupowanie, nie chcę podkreślać, że głosowanie na konkretną partię świadczy o mądrości, a na inną o głupocie. Każdy z nas ma wybór i własne poglądy, różne rzeczy powodują o tym, na kogo chcemy oddać swój głos. Mimo tego jednak nie gniewajcie się, jeśli napiszę o tym na kogo i dlaczego ja zamierzam głosować.

Odkąd tylko pamiętam, a na pewno odkąd mam prawo głosu, oddaję go na Prawo i Sprawiedliwość. W poprzednich wyborach parlamentarnych oddałem swój głos na przedstawiciela Prawicy Rzeczypospolitej – partii Marka Jurka. Zrobiłem to dlatego, że współpracowali oni z Prawem i Sprawiedliwością i startowali ze wspólnej listy. Niestety, jedyny przedstawiciel tej partii, zaraz po wejściu do sejmu, zrezygnował z dalszej współpracy i stał się posłem niezależnym, narażając PiS na utratę sejmowej większości. Dlatego nie byłem do końca zadowolony z mojego głosu, mimo że cenię moralne poglądy Marka Jurka wyżej niż przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. W niedzielę, 13 października, oddam mój głos na listę Prawa i Sprawiedliwości.

Jakie są powody mojej decyzji (której nie zmieniłem od lat?). Po pierwsze moje nastawienie do patriotyzmu. Prawo i Sprawiedliwość pomogło Polakom uwierzyć ponownie w to, że warto jest być Polakiem. Że nasza historia i bohaterowie (choćby Żołnierze Wyklęci) warci są uczczenia i wspominania. Że Polska nie musi kryć się w cieniu wielkich mocarstw, lecz może stanowić siłę samą w sobie.

Po drugie: Prawo i Sprawiedliwość spełnia swoje obietnice wyborcze. Obiecali 500+ i dali je wszystkim, najpierw na drugie i kolejne dzieci, potem również na pierwsze dziecko. Obniżyli wiek emerytalny, który ich poprzednicy podwyższyli. Podwyższyli wiek obowiązku szkolnego, likwidując nakaz uczęszczania sześciolatków do pierwszej klasy. Tak jak obiecali wcześniej, zlikwidowali gimnazja i przywrócili ośmioletnią szkołę podstawową. Mimo wielkiego oporu stawianego przez środowiska nauczycielskie (ZNP) i opozycję parlamentarną (do dziś denerwuje mnie jak np. dyrektor placówki szkolnej w wywiadzie dla radia używa słowa „deforma szkolnictwa” kiedy próbuje wytłumaczyć, jak radzi sobie z przepełnieniem szkoły; jego wypowiedź przestaje być obiektywna i staje się automatycznie politycznie motywowana). Na przyszłą kadencję Prawo i Sprawiedliwość obiecuje mniej, niż konkurujące z nim o zwycięstwo partie. Ale to dlatego, że większość już zrobiło, a jedyne co może robić dalej, to kontynuować dobre zmiany. Skądinąd wiemy zaś, że nie bierze udziału w plebiscycie obietnic, ale obiecuje to, co jest realne. A udowodniło to w ostatniej kadencji, gdy spełniło swoje obietnice mimo notorycznego „Nie da się” płynącego z ust opozycji.

Po trzecie: Władza jednej silnej partii (lub współpraca z naturalnymi koalicjantami, jak w tym przypadku) okazuje się być często dobrym wyznacznikiem stabilizacji kraju. Władza nie musi się dogadywać z innymi, którzy będą stawiać warunki (jak za pierwszej kadencji PiS choćby Roman Giertych – który, doskonale wiadomo, po której stronie sceny politycznej się znajduje), lecz może wprowadzać reformy mogące pomóc ludziom. Potwierdza to także przypadek Victora Orbána, który rządzi na Węgrzech od kilku kadencji, a w wyborach do Europarlamentu zdobył ponad 50%. Jego pozycja jest stabilna, a ludzie głosują na niego, bo widzą jak wiele zmienia na dobre, mimo sprzeciwu opozycji czy choćby Unii Europejskiej. I wiem, że tak samo może być u nas, w Polsce, pod rządami Prawa i Sprawiedliwości.

Oczywiście PiS nie spełnia wszystkich moich oczekiwań. Chciałbym całkowitego zakazu aborcji – choć wiem, że kompromis jest motywowany politycznie, właśnie chęcią stabilizacji władzy. Żaden jednak motyw polityczny nie może usprawiedliwiać zabijania nienarodzonych. Dlatego mam nadzieję, że odpowiednie działania zostaną podjęte w kolejnej kadencji. PiS nie podnosi też pensji nauczycieli tak, żebym bez problemu, pracując na jeden etat, mógł utrzymać rodzinę i mieć dla niej wystarczająco dużo czasu. Ale bądźmy szczerzy – ze względu na spójność ich poglądów i programu, oddałbym (i oddawałem) głos na PiS nawet wówczas, gdy o żadnym 500+ nie było jeszcze mowy. Nie można zgadzać się we wszystkim także z partią, na którą się głosuje. Mimo wszystko moje poglądy są zbieżne z poglądami wyrażanymi przez rdzeń Prawa i Sprawiedliwości w dużej większości.

Namawiam jeszcze raz: idźcie na wybory. Zagłosujcie na kogo uważacie, a jeśli mój wpis pomoże Wam podjąć tę ostateczną decyzję w ostatniej chwili, to cieszę się jeszcze bardziej. I do zobaczenia w poniedziałek, 14 października, w – być może – zupełnie nowej politycznej rzeczywistości.

____________________________________

Wpis został rozpoczęty 30 września 2019 roku, dlatego ukazuje się z tamtą datą. Zostaje upubliczniony w piątek, 11 października 2019 roku, na niecałą godzinę przed ciszą wyborczą.

We wpisie zastosowano ilustrację z profilu Autora Remka Dąbrowskiego: https://www.facebook.com/remekdabrowski

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s